Moje 10 lat w mieście

25 sierpnia
22 komentarze

Pod wpływem kolejnego wyzwaniem u Owsianka i Kawa, o którym niedawno czytałam, przypomniałam sobie zupełnie niespodziewanie, że już wkrótce minie 10 lat odkąd zamieszkałam w mieście. Już 10 lat! A ja nawet nie wiem kiedy ten czas minął. Pamiętam swój pierwszy, zupełnie samodzielny dzień w Krakowie – wybrałam się do centrum, na Rynek Główny, żeby zaczerpnąć tej wspaniałej atmosfery miasta, o której wiedziałam z kilku wizyt tutaj i opowieści. Okolica, w której mieszkałam napawała mnie odrobiną strachu, dlatego gdy wracałam, krążyłam między blokami, żeby tylko nie mieć styczności z szemraną młodzieżą, która oblegała osiedlowe ławeczki.

Po roku przeprowadziłam się do centrum i właściwie moja lokalizacja nie zmieniła się do dzisiaj. Nadal mam blisko do tej najbardziej reprezentacyjnej części miasta i mogę bez problemu dostać się w każdego miejsca. Kraków nie jest takim molochem jak Warszawa i w sumie czuję się tutaj zupełnie inaczej niż w stolicy. Tam jestem taką małą mróweczką w wielkim mrowisku, a tutaj jest zdecydowanie bardziej swojsko. Może to przez te klimatyczne kamieniczki albo Wawel górujący nad miastem? Ciężko powiedzieć – w każdym razie Kraków ma w sobie coś takiego, co przyciąga i często słyszę „ale Ci fajnie, że tam mieszkasz”. No właśnie – czy tak fajnie? Po tych dziesięciu latach są i fajne aspekty mieszkania tutaj, są też i czarne strony. Podzielę się z Wami i jednym i drugim. Ciekawe jest to, że plusy i minusy zmieniały mi się wraz z wiekiem i doświadczeniami. W poście będzie stan „na dziś”.

mojemiastonaplus

1. Opera, teatr, filharmonia – wszystko to mam na wyciągnięcie ręki. Okej, oprócz tego, że bilety trzeba kupować z co najmniej 2-miesięcznym wyprzedzeniem (i to jest wielki minus, ale nie przewyższa plusa ;)).

2. Łatwy dostęp do wszelkiego rodzaju usług: lekarz, kosmetyczka, urzędy, księgarnie, duże sklepy, kawiarnie, restauracje, fitness, siłownia, basen.

3. Większe grono znajomych, bo ten zna tego, a ten tamtego.

4. Możliwość rozwoju zawodowego: spora ilość miejsc pracy.

5. Łatwy dostęp do edukacji: kursy, szkolenia, warsztaty, uczelnie, szkoły policealne.

6. Ścieżki rowerowe – choć nieco ubogie, ale są!

7. Dostęp do lotniska :)

8. Dość sprawna komunikacja miejska – zazwyczaj nie mam problemu z dostaniem się w miejsce, które mnie interesuje. W większości poruszam się tramwajem, co mnie niezmiernie cieszy – mogę czytać książki, co jest dla mnie niemożliwe w autobusach.

9. Bezpłatne wejścia do muzeów: zazwyczaj jeden dzień w tygodniu. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że byłam już w większości krakowskich muzeów.

10. Dostęp do targowisk, na których mogę kupować chociażby mąkę na chleb czy warzywa od rolnika.

11. Anonimowość: po kilkuletnim mieszkaniu w bloku na wsi (czyli wszyscy wszystko wiedzą), doceniam możliwość bycia anonimowym.

12. Dostęp do sklepów, których nie ma na wsi – np. takich, w których mogę kupić chociażby zdrową żywność.

13. Miasto może być kopalnią pomysłów np. na własny biznes.

13. Łatwy dostęp do konferencji, targów branżowych, koncertów, eventów itp.

mojemiastonaminus

1. Smog, smog i jeszcze raz smog – niestety Kraków to jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie!

2. Hałas i zgiełk uliczny: mieszkając przez większość czasu z dala od głównych ulic nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo może być uciążliwy. Teraz już wiem.

3. Ogromna ilość ludzi: na chodnikach, na ulicach, w sklepach, w urzędach.

4. Ciągłe oświetlenie: miasto praktycznie nigdy nie śpi i ciągle jest oświetlone, a chciałoby się tak czasami blackout’u.

5. Mało pomyślane wielkości tramwajów w porównaniu z liczbą pasażerów na danych liniach.

6. Brak odpowiednich dróg wyjazdowych z miasta, przez co tworzą się często potężne korki na wylotówkach.

7. Niezbyt duża ilość terenów zielonych.

8. Konieczność wyjazdu za miasto, jeśli chce się zażyć trochę więcej przyrody i dzikiej natury.

Głowiłam się, głowiłam i tyle mi wyszło. W sumie plusów więcej niż minusów więc póki co nie będę się zastanawiać co ja tutaj robię i pakować manatków. Chociaż słysząc w tym momencie przejeżdżający pod moim oknem tramwaj, zastanawiam się, czy aby na pewno nie za mało tych minusów wymieniłam ;)

No to dobra, dawajcie swoje plusy/minusy – te wioskowe też :)

(Visited 56 times, 1 visits today)