Kopa Kondracka przez Przełęcz pod Kopą Kondracką

18 maja
No comments yet

Bardzo się cieszę, że otworzyli hotele i schroniska, bo dzięki temu mogłam wybrać się na już dawno zaplanowany wyjazd jogowy do Zakopanego. Szukałam czegoś takiego przez kilka dni i znalazłam idealnie pasujący do moich preferencji – miał być w Małopolsce i najlepiej gdyby joga łączyła się z wyjściem w góry. Wyjazd był zaplanowany tak, że w sobotę miałyśmy praktycznie cały dzień wolny, więc można było go wykorzystać właśnie na jakąś górską wędrówkę. Ja byłam w grupie, która wybrała wyższe partie gór i poszłyśmy na Kopę Kondracką. Miałyśmy pewne obawy o pogodę, ale okazało się, że naprawdę nam sprzyjała. Zapraszam Was zatem na krótką relację z trasy.

Kopa Kondracka przez Przełęcz pod Kopą Kondracką

Kopa Kondracka należy do Tatr Zachodnich i znajduje się dokładnie na granicy Polski i Słowacji. Jej wysokość to 2005 m n.p.m. Nasze wejście rozpoczęło się od miejsca, w którym był nocleg, czyli PTTK Kalatówki. Stamtąd weszłyśmy na szlak niebieski, prowadzący na Halę Kondratową. W tym miejscu byłam 6 lat temu, gdy schodziliśmy z Kasprowego Wierchu i złapał nas deszcz. Od Hali Kondratowej poszłyśmy już szlakiem zielonym, prowadzącym do Przełęczy pod Kopą Kondracką. Na tym odcinku bardzo się cieszyłam, że miałam ze sobą raczki – leżący śnieg zdecydowanie utrudniał wchodzenie.

Ta część trasy był dość żmudna – ścieżka pięła się stopniowo do góry i nachylenie wzrastało. Myślę, że tutaj wysiłek był największy, ale gdy tylko się odwracałam, to widoki zza pleców rekompensowały wszystko. Po drodze widziałyśmy kozicę na skałach, więc można było fajnie wczuć się w górski klimat. Dotarcie na przełęcz zajęło nam około 2 godzin – stąd na Kopę było już całkiem niedaleko, bo około 20 minut. Pogoda na szczycie zaczęła się nieco bardziej psuć – nadciągnęły deszczowe chmury i zrobiło się wilgotno, do tego zaczął wiać wiatr. Na szczęście taka niesprzyjająca aura nie trwała zbyt długo i po kilku minutach zmieniła się na tyle, że nie trzeba było już zakładać płaszczy przeciwdeszczowych. 

Po wejściu na Kopę udałyśmy się w stronę Przełęczy Kondrackiej, którą można iść dalej na Giewont. Nie miałyśmy go w planach, więc po prostu zeszłyśmy już w stronę Hali Kondratowej. Tutaj ścieżka była dość wymagająca – ostre, mokre kamienie pokryte śniegiem to nie jest coś, co lubię na szlakach. Dobrze, że koleżanka pożyczyła mi kijek, na którym mogłam się wspierać. Bez niego zejście w moim wykonaniu trwałoby naprawdę baaaaardzo długo ;)

 

Przejście całej trasy, z postojami zajęło nam 7 godzin, a długość wyniosła ok. 14 km. Bardzo się cieszę, że udało mi się skorzystać na tym wyjeździe nie tylko z jogi, ale i z wyjścia w góry. Jednak Tatry mają w sobie coś przyjemnie przyciągającego. 

(Visited 33 times, 1 visits today)