Instagram mix #16 – MAJ 2016

4 czerwca
No comments yet

Maj jest taki piękny! Naprawdę, ten miesiąc jest chyba najładniejszym w roku. Drzewa zakwitają, pojawiają się pierwsze świeże warzywa i owoce, powoli zrzucamy kurtki, płaszcze, czapki i szaliki. Co prawda pogoda bywa jeszcze kapryśna, ale pod koniec miesiąca już żwawo hasałam w sandałach. Idealnie :) Dobrze, to sprawdźmy jak to było w ubiegłym miesiącu na moim Instagramie. A działo się nieco więcej niż zimą – w końcu!

Zacznijmy od selfie! A co ;) W tym miesiącu pokazywałam Wam swoją facjatę nad wyraz często. Stwierdziłam, że czemu nie. Na blogu nie widzicie mnie za postami, więc chociaż raz na jakiś czas pokażę się na Instagramie. Mistrzynią selfie nie jestem, ale szykuję się do zmiany telefonu, więc może pomoże mi robić jeszcze lepsze selfiki – hihihi. No bo co to ze mnie za blogerka, która nie pokazuje się w Internetach ;)

instagram mix

Dobra, selfie mamy za sobą, więc czas na … jedzenie! W tym miesiącu było sporo pysznych pyszności. Przede wszystkim pierwszy raz w życiu jadłam czerninę! Powiem Wam, że bez rewelacji, ale byłam bardzo ciekawa jak ta zupa smakuje. Sprawdziłam i póki co nie zamierzam powtórzyć. No chyba, że w innym miejscu, żeby sprawdzić jakie są różnice. Było też grillowanie, w trakcie którego nie mogło zabraknąć mojego hitu, czyli pieczonej marchewki. Sezon grillowy rozpoczął się na dobre i mam nadzieję, że częściej będę miała okazję jadać na świeżym powietrzu. Jednak w pięknych okolicznościach przyrody wszystko smakuje inaczej! Polecam Wam też przepyszne ciasteczka na cieście z wodyprzepis jest już na blogu. PYCHOTA! Niby drożdżowe, tradycyjne, a jednak nieco inne. Było też szybkie brownie – mega czekoladowe i z truskawkami, z przepisu na Kwestii Smaku i rewelacyjny w trakcie upału szejk o smaku solonego karmelu. Karmel może i to był, ale solonego nie czułam niczego. Może to i lepiej, bo za słonym to ja nie przepadam. Przy okazji podrzucam kulisy blogowania ;) – zanim zjesz/wypijesz blogerze, zrób zdjęcie!

instagram mix

Maj to wiosna, a wiosna to kwiaty! Moje ulubione o tej porze roku to bzy i konwalie. Te ostatnie tak intensywnie pachniały w pokoju, że trzeba było szerzej otwierać okno ;) Bzy trzymały się krótko, bo były późno zerwane, ale i tak byłam szczęśliwa, że mam je przed sobą na biurku. Wianek, który widzicie na trzecim zdjęciu nie był pleciony przeze mnie, ale chyba muszę sobie przypomnieć tego lata jak to się robiło!

instagram mix

Maj to też miesiąc licznych urodzin wśród moich znajomych i rodziny. Tym razem dwie piękne rocznice – roczek i trzydziestka. Za rok moje okrągłe urodziny, a tymczasem świętowałam z koleżanką. Iwona, jeszcze raz wszystkiego naj!

instagram mix

Na koniec nie obędzie się bez podróży – mniejszych i większych, krótszych i tych nieco dłuższych. Wiecie, taka natura włóka – na miejscu nie usiedzi, a później chodzi zmęczony przez cały tydzień. I tak od weekendu do weekendu ;) Ale nic to – w końcu ja to uwielbiam. Idźmy zatem po kolei – dwa pierwsze zdjęcia to ukochane Bieszczady. Dla takich widoków mogłabym tam mieszkać. Dodatkowym atutem tego miejsca jest chroniczny brak zasięgu w telefonie! Kolejne zdjęcie to fragment budowy drogi z Krakowa do Warszawy – ehhh, jeszcze sporo czasu minie zanim podróż między tymi dwoma miastami będzie krótsza. Tego dnia jechałam akurat do Kielc, więc nie było tak daleko ;) Dalej możecie zobaczyć Zamek w Wiśniczu, o którym pisałam kilka dni temu, widok z dachu na Kraków, a właściwie z tarasu na samym szczycie kamienicy, w której pracuję. I w końcu jedną z miejscowości, którą mijałam w trakcie podróży powrotnej z Poznania – Mszczyczyn. Widząc tę nazwę stwierdziłam, że język polski jest nieobliczalny ;)

instagram mix

Idźmy dalej, bo to jeszcze nie koniec podróżowania! Zamek w Mosznej już niedługo pojawi się na blogu, więc bądźcie czujni. A już dzisiaj polecam Wam wybrać się w to miejsce – jest pięknie i bajkowo. W ostatni weekend czerwca zwiedzałam Poznań – w końcu świeciło słońce i było ciepło. Taka miła odmiana po kilku ostatnich wizytach w trakcie zimy. Był relaks na rynku, podziwianie palmiarni, odwiedziny u surykatek w starym zoo i mnóstwo spacerowania. Powoli zaczynam poznawać to miasto i czuję się jak w Krakowie ;) Z Poznania jest całkiem niedaleko do Gniezna, dokąd podjechaliśmy na krótkie zwiedzanie. Mogliśmy podziwiać panoramę miasta i katedrę – nie udało się co prawda zobaczyć słynnych drzwi, ale przecież nie wszystko na raz! W drodze powrotnej do Krakowa wstąpiliśmy do Rogalina, żeby zwiedzić pałac i obejrzeć trzy najbardziej znane polskie dęby – Lecha, Czecha i Rusa. Na zdjęciu ten ostatni, a wkrótce post o tym kompleksie. Dalej był Kórnik, którego akurat na zdjęciu nie mam tutaj, a później klasztor Ojców Filipinów na Świętej Górze i na sam samiutki koniec zwieńczenie weekendu – przepiękna tęcza na niebie. Dla takich widoków warto żyć! iiiii podróżować :D

instagram mix

Sami powiedzcie – piękny był maj! :) Niezmiennie zapraszam Was do śledzenia mojego profilu na Instagramie, o tutaj poniżej:

https://www.instagram.com/zafascynowanazyciem/

(Visited 63 times, 1 visits today)