Zamek w Dębnie

Lipiec 4
2 komentarze

O zamku w Dębnie dowiedziałam się zupełnie przypadkowo – bodajże przeglądając jakieś strony internetowe. Okazało się, że to naprawdę piękne miejsce, więc nie mogłam go pominąć na mojej zamkowej mapie Małopolski. Zanim jednak zwiedziliśmy zamek, urządziliśmy sobie krótki spacer po samym Dębnie. Jest tam piękny kościół i kaplica na cmentarzu. Kaplica nieco zmroziła moje żyły, bo przez okienko w piwnicy można było zobaczyć prawdziwe, metalowe trumny. Zapewne spoczywają z nim osoby bezpośrednio związane z tym miejscem, ale jakoś nie miałam nawet ochoty wnikać w to głębiej ;) Zapraszam Was zatem na zamek!

Zamek w Dębnie

zamek dębno

Na zamek można wybrać się z przewodnikiem – nasza pani przewodniczka tak się rozgadała, że grubo przekroczyliśmy czas, który był przeznaczony na wizytę w zamku. Ale dzięki temu dowiedzieliśmy się wielu ciekawych informacji o tym miejscu i o rodzinie, dzięki której można dzisiaj podziwiać w środku piękne zbiory – była to rodzina Sanguszków. Jego początek to druga połowa XIV wieku, kiedy to Piotr Odrowąż zainicjował budowę kamiennej wieży i kaplicy na wzniesieniu, a całość dokończył Jakub Odrowąż, kasztelan krakowski. Przez lata zamek zmieniał swoich właścicieli, a ostatni z nich – Stanisław Jastrzębski – opuścił to miejsce w 1939 roku. Po wojnie zamek przeszedł w ręce państwa i od tamtego momentu znajdowały się tutaj siedziby licznych instytucji, w tym milicji. W tym momencie jest to jeden z oddziałów Muzeum w Tarnowie. Co roku odbywa się tutaj Turniej Rycerski o Złoty Warkocz Tarłówny, o której opowiem Wam nieco dalej.

Zamek można zwiedzać od wtorku do niedzieli (w godzinach: 9-15 i 10-15 – weekendy). Ceny biletów w czerwcu 2017 przedstawiały się następująco: 8 PLN – ulgowy, 12 PLN – normalny i 26 PLN – rodzinny, przy czym ceny w weekendy to odpowiednio 10 i 15 PLN (ulgowy i normalny). Zwiedzanie z przewodnikiem odbywa się o pełnych godzinach i trwa właśnie około godziny – w naszym przypadku było to niemalże 1,5 godziny ;)

dębno zamek

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od dziedzińca, którego obecny wygląd odbiega od tego, który był kiedyś. Został nieco zmodyfikowany, ale pozostały na przykład zdobienia naścienne, a właściwie sposób układania cegieł we wzór. Dwa pierwsze pomieszczenia to apteka połączona z zielarnią i kuchnia. Każde z tych pomieszczeń zawiera liczne eksponaty, które choć  w pewnym stopniu pozwalają wyobrazić sobie jak tam kiedyś było. Mnie najbardziej podobały się te miedziane naczynia – idealne <3

zamek dębno

zamek dębno

zamek dębno

zamek dębno

Kolejne pomieszczenia to typowe komnaty zamkowe, w których jest pokaźna kolekcja majątku rodu Sanguszków. Z tego co opowiadała nam pani przewodnik dowiedzieliśmy się, że większość tych eksponatów należy właśnie do tej rodziny. Są one podarowane zarówno zamkowi, jak i muzeum tarnowskiemu. Najbardziej okazała jest kolekcja porcelany, składająca się z niemalże 3 tysięcy elementów! Tutaj mogliśmy podziwiać zaledwie jej część, ale sam fakt, że jest unikalna, robi naprawdę niemałe wrażenie. Do tego piękne meble – zdobione techniką inkrustacji i intarsji. Te zawsze wywołują u mnie efekt WOW, bo ich zdobienia są wymyślne, a praca która została włożona w ich wykonanie z pewnością była ogromna. Oprócz wielkich szaf czy biurek były również elementy rozrywkowe, jak na przykład stolik do gry, będącej połączeniem bilarda z piłkarzykami – bardzo ciekawie to wyglądało :) (ostatnie zdjęcie).

zamek dębno

zamek dębno

zamek dębno

zamek dębno

zamek dębno

zamek dębno

No i oczywiście nie ma zamku bez legendy i bez białej damy! Otóż tutaj legenda głosi, że młodziutka córka jednego z właścicieli – Tarłówna, zakochała się w swoim służącym. Ponieważ dziewczyna była młoda i nie bardzo wiedziała czym grozi mezalians, nie sądziła również jak wielką złość wywoła ten fakt u ojca, który o miłości dowiedział się „przypadkowo”. Urządził dziewczynie karczemną awanturę i dał jej możliwość wyboru trzech opcji – poślubienie wybranka ojca, zakon albo pewna śmierć. Dziewczyna niewiele myśląc i sądząc, że ojciec żartuje, wybrała opcję numer 3. Zamurowaną ją zatem żywcem w jednej z zamkowych komnat – jak mówi legenda, ojciec w ostatnim momencie polecił, aby zostawić jedną cegłę odkrytą. Miał nadzieję, że córka pójdzie po rozum do głowy i będzie błagała o przebaczenie. Mijały jednak dni i miesiące a zza ściany nie dochodziły żadne głosy – ojciec zarządził odmurowanie ściany. Co się okazało? Że córki tam nie było … a do dzisiaj w murach zamku da się słyszeć zawodzenie smutnej dziewczyny. Tak głosi legenda :)

Mnie zamek naprawdę urzekł i bardzo się cieszę, że go wypatrzyliśmy. Dajcie znać jak Wam się podoba! A jeśli znacie jakieś ciekawe miejsca w Małopolsce, które mogłabym pokazać na blogu, podzielcie się nimi – bardzo chętnie zobaczę i opiszę.

(Visited 125 times, 1 visits today)
  • Bardzo ładny zamek! A jeśli chodzi o miejsce, to polecam Zalipie :) Bardzo chciałabym się tam kiedyś wybrać, ale chyba szybko tam nie zawitam.