Wschodnio-południowa Sycylia – mini przewodnik

Grudzień 29
No comments yet

Postanowiłam, że mój wyjazd na Sycylię opowiem Wam w co najmniej dwóch wpisach. Najpierw skupię się na odwiedzonych przeze mnie miejscach, a później pojawi się mały bonusik. W związku z tym, że ostatecznie zdecydowaliśmy się pozostać jedynie we wschodniej części wyspy, to żeby wpis nie był zbyt długi, podzielę go na dwie części. W dzisiejszym opowiem o miejscach na południe od Katanii, a w kolejnym – na północ. Zaczynajmy zatem!

Barokowe perły Sycylii

Modica

Nasz pierwszy nocleg znajdował się tuż obok najsłynniejszego miejsca w Modice, czyli Duomo di San Giorgio. Ta monumentalna katedra góruje nad przepięknie położonym miasteczkiem. Po wpisaniu frazy Modica w Google, od razu zobaczycie ten właśnie kościół. Nasze mieszkanie znajdowało się w ostatniej kamienicy tuż przy górnym parkingu kościoła, do którego wjazd mają tylko miejscowi. Stwierdziliśmy, że mieszkańcy Modici muszą być naprawdę zdrowymi ludźmi, bo jednak wchodzenie do kościoła po niezliczonej ilości schodów wymaga nie lada kondycji ;) Ogromnym atutem położenia katedry są przepiękne widoki. 

Modica to również malownicze kręte uliczki i dwa inne kościoły – San Giovanni Evangelista i Duomo di San Pietro. Co ciekawe jeśli chodzi nie tylko o Modicę, ale i inne miejscowości położone w tej części Sycylii – w 1693 roku miało tutaj miejsce ogromne trzęsienie ziemi, które zniszczyło wiele miast i miasteczek. Część z nich została odbudowana w tych samych miejscach, część została przeniesiona na tereny przyległe. 

Modica słynie z jeszcze jednej rzeczy – czekolady. Istnieje tutaj od wieków słynna wytwórnia Antica Dolceria Bonajuto, w której można zaopatrzyć się w najprzeróżniejsze rodzaje modicańskiej czekolady – z kaktusem, miętą, chili, solą, granatem, wanilią i tak dalej. Czekolada ta jest wytwarzana według azteckiej procedury, przywiezionej tutaj przez Hiszpanów. W związku z tym czekolada ta jest nieco inna – twarda i z wyraźną obecnością cukru. Bardzo często podawana jest do kawy w postaci pokruszonych, maleńkich kawałeczków. Idealna do degustacji!

Ragusa

Ragusa, podobnie jak Modica, została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tutaj również miało miejsce niszczycielskie trzęsienie ziemi w XVII wieku i miasto zostało odbudowane. Zdecydowanie w tej części wyspy króluje styl barokowy, który bardzo mi odpowiada, jeśli chodzi o odbiór estetyczny. Te wąskie uliczki i monumentalne katedry mają w sobie coś przyciągającego. 

Ragusa położona jest bardzo malowniczo na wzgórzach, a spacerowanie po niej wiąże się z tym, że co chwilę będziemy wchodzić pod górę i schodzić z górki :) Podzielona jest na dwie części – Ragusa Ibla (stara) i Ragusa Superiore (górna). W starej części znajduje się między innymi katedra San Giorgio. 

Gdy tylko znudzi Wam się już spacerowanie, można odpocząć w malowniczym Ogrodzie Ibleo, skąd rozciąga się widok na pobliskie wzgórza. 

Scicli

Scicli można odwiedzić po drodze, tak dosłownie na godzinkę. Zjedliśmy tu pyszny obiad i napiliśmy się kawy, żeby mieć jeszcze trochę sił na spacerowanie. Może się wydawać, że wszystkie te południowe miasteczka są do siebie bardzo podobne – i tak jest! W każdym jednak można znaleźć coś wyjątkowego. W Scicli zdecydowanie króluje niesamowity klimat małej miejscowości – sjesty, relaksu i beztroski. Warto chłonąć takie chwile :)

Noto

Noto to pierwsze miejsce, które po trzęsieniu ziemi w 1693 roku potraktowano zupełnie inaczej niż poprzedników, o których pisałam. Noto zostało odbudowane kilka kilometrów od swojej pierwotnej lokalizacji. My zaparkowaliśmy w górnej części miasta, więc żeby dostać się do centrum historycznego, trzeba było przespacerować się nieraz stromymi zejściami. 

Nie może być inaczej i centralnym punktem miasta jest katedra, do której prowadzą szerokie schody. Tego dnia w mieście wolny czas spędzali niemalże sami Włosi, którzy całymi rodzinami spotykali się na pogaduszki, obiad i kawę. Noto to oczywiście też inne kościoły i piękne budynki, a także brama miejska Porta Reale.

Palazollo Acreide

Miasteczko, o którym niewiele się znajdzie informacji, jeśli chodzi o miejsca do zwiedzania. Pogoda, która tego dnia nam towarzyszyła sprawiła, że odbiór Palazollo był dość senny. Miasteczko barokowe, którego architektura przyciąga wzrok, a knajpki i placyki pozwalają na chwilę przysiąść i odpocząć. Według badań archeologicznych miasto to miało być niejako strażnikiem terenu Syrakuz, które położone są w niedalekiej odległości. Punktem centralnym jest oczywiście okazała katedra.

Caltagirone

To miasteczko nieco różni się od pozostałych, a to za sprawą regionalnego wyrobu jakim są płytki ceramiczne. Tuż po zaparkowaniu przeszliśmy przez most, który obłożony był kolorowymi kafelkami. Później było jeszcze ciekawiej. Centralnym miejscem, w którym można podziwiać lokalne wyroby są schody La Scala, prowadzące do kościoła Santa Maria del Monte. Schodów mamy tutaj 142 i każdy z nich ozdobiony jest ręcznie malowanymi płytkami.

Namorskie perełki południowo-wchodniej Sycylii

Marina di Ragusa

Wydawać by się mogło, że nadmorska część z Ragusą w nazwie znajdzie się tuż obok oryginalnej miejscowości. Nic bardziej mylnego! Ragusa położona jest bardziej w głąb lądu, ok. 24 km od swojej mariny. Przyjechaliśmy tutaj, bo nie mogło być wyjazdu bez zobaczenia morza. Nie było mowy o kąpieli, ale sam szum morza i jego widok wynagrodził mi nieco kapryśną tego dnia pogodę. Latem plaże na pewno są pełne, a placyk, który widzicie na zdjęciu tętni życiem. W grudniu dominują lokalsi. 

Marzamemi

Do Marzamemi przyciągnęły mnie zdjęcia w Internecie. Trzeba oczywiście wziąć poprawkę na to, że my byliśmy na Sycylii poza sezonem i wiele miejsc było zamkniętych, a na pewno wyglądało inaczej niż na tych pięknych fotografiach. Marzamemi słynęło kiedyś z tuńczykarni – dzisiaj już nie działa, ale jest sklepik, w którym można kupić przepyszne specjały lokalne. Polecam, bo można spróbować wielu ciekawych smaków, np. tuńczyka z pistacjami. Wracając do miasteczka, to jego centralną częścią jest uroczy placyk z kościołem, knajpkami i restauracjami oraz mini port rybacki. 

Syrakuzy

Jeśli macie więcej czasu niż jeden dzień na zwiedzanie Syrakuz, to zdecydowanie możecie zdecydować się na obie główne części miasta, czyli część archeologiczną i wyspę Ortigia. My ze względu na to, że czasu nie mieliśmy aż tak wiele, a do tego pogoda była taka sobie, zdecydowaliśmy się tylko na Ortigię. W części archeologicznej natomiast zwiedzicie park z teatrem greckim, słynną grotą Ucho Dionizjosa i katakumby.

Zwiedzanie Ortigii zaczęliśmy od ruin antycznej świątyni Apollina, najstarszej doryckiej świątyni na Sycylii, datowanej na VI wiek p.n.e. Niewiele z niej zostało, ale jest to ciekawe miejsce historyczne.

Kierując się dalej uliczkami Syrakuz trafiliśmy do fontanny Diany na Placu Archimedesa. Fontanna przedstawia scenę ucieczki mitycznej nimfy Aretuzy przed bogiem rzeki Alfejosem do Syrakuz. Bogini Diana z kolei stoi na środku i ochrania nimfę. Plac otoczony jest pięknymi budynkami. 

Dalsze kroki skierowaliśmy ku Piazza Duomo, czyli na plac katedralny. Podejrzewam, że latem jest tu przepięknie – jasne budynki odbijają światło i dają wrażenie przytulności. W pochmurny dzień może nie ma takiego efektu, ale i tak od razu poczułam nieco cieplejsze podmuchy ;) Pałace otaczające plac powstały już po trzęsieniu ziemi z XVII wieku. Katedra została zbudowana na ruinach dawnej świątyni Ateny. 

Co jeszcze zobaczymy w Syrakuzach? Źródło Aretuzy, czyli sadzawkę, w której w naturalny sposób rośnie papirus. Do tego promenadę nadmorską, targ rybny, labirynty uliczek i Zamek Maniace. Zamek pochodzi z XI wieku i został zbudowany przez bizantyjskiego generała Giorgio Maniace, a następnie przebudowany przez sycylijskiego księcia w XIII wieku. 

Do zobaczenia w kolejnym wpisie i w części północnej Sycylii wschodniej!

(Visited 27 times, 1 visits today)