Tu i teraz – lipiec, sierpień 2017

Sierpień 28
2 komentarze

Patrząc na harmonogram moich postów stwierdziłam, że ten cykl jakimś dziwnym sposobem nieco zamilkł. Ale wiecie dlaczego? Ja chyba nie potrafię poddawać się tym cyklowym zasadom – że określone frazy, że określona ilość itp. No jakoś tak wolę po swojemu i tak właśnie ten cykl będę prowadzić. W końcu to moja blogerska bajka – a więc, Moi Drodzy, od tego miesiąca tu i teraz będą obejmowały przede wszystkim moje mniej lub bardziej osobiste refleksje na temat upływającego czasu. Dzisiaj zapraszam Was zatem na podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy, tych pięknych wakacyjnych.

Przede wszystkim w lipcu korzystaliśmy sporo z dobrodziejstw dzielnicy, w której mieszkamy w Krakowie i rozrywek, jakie miały miejsce latem. Teatr Ludowy organizował Bulwart Sztuki, podczas którego odbywały się fajne wydarzenia plenerowe (choć nie tylko). Brałam udział przede wszystkim w teatrze pod chmurką – wystawiano świetne spektakle z bardzo dobrą obsadą. A to wszystko pod gołym niebem, nad Zalewem Nowohuckim. Do tego zimne piwko i frytki belgijskie – bajeczka.

Sobotni wieczór 😍 #weekend #sobota #kocyk #nowahuta #zalewnowohucki #weekendzrodzinką #odpoczynek #relaks

A post shared by Marta (@zafascynowanazyciem) on

Lato generalnie sprzyja temu, żeby więcej czas spędzać na powietrzu. Zamiast w zamkniętych pomieszczeniach, lepiej znaleźć się chociażby ze znajomymi na otwartej przestrzeni. W Krakowie polecam Wam chociażby liczne knajpki na ulicy Dolnych Młynów czy leżaczki przy hotelu Forum. W tym drugim miejscu możecie dodatkowo cieszyć oczy pięknym widokiem na Wawel.

Początek lipca to również wesele Ani i Łukasza. Bawiliśmy się świetnie i bardzo żałuję, że to było nasze ostatnie wesele w tym roku, ba – może nawet i w najbliższych miesiącach/latach (?!). Nie raz to mówiłam i powtórzę jeszcze raz – uwielbiam wesela i zawsze z ogromną radością na nie chodzę. A jeśli przed Wami są jeszcze jakieś i poszukujecie pomysłów na prezenty, to podrzucam Wam post, który kiedyś napisałam, a spokojnie jest nadal aktualny.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała o jakimś wyjeździe czy nowym miejscu. A było ich niemało w tym czasie. Idąc chronologicznie – lawendowe pole w Ostrowie. Było naprawdę pięknie! Trochę wiało, ale i tak fajnie było zobaczyć te cudne fioletowe krzaczki. Może nie jestem ogromną miłośniczką samego zapachu lawendy, ale patrzeć na nią lubię ;)

Mam i ja lawendową fotę 😍 #lawenda #ogrodpelenlawendy #lawendowyogród #lavend #weekend #podroz #polska #poland

A post shared by Marta (@zafascynowanazyciem) on

Zwiedzaliśmy też Pałac Mieroszewskich w Będzinie, o którym możecie poczytać nieco więcej tutaj -> klik. Zdecydowanie takie klimaty bardzo mi odpowiadają – zamki, pałace, dwory zachwycają mnie zawsze i za każdym razem mówię, że jest pięknie.

Odkrywamy Zagłębie 😍 #bedzin #palac #palacwbedzinie #zwiedzamy #weekend #sobota #mieroszewskich #zaglebie

A post shared by Marta (@zafascynowanazyciem) on

Oczywiście były też góry, bo jakże by inaczej! Pilsko, Polica, Leskowiec i Barania Góra. O tej ostatniej dopiero pojawi się tekst, więc bądźcie czujni, jeśli ten temat Was interesuje. Leskowiec to górka, na którą chodzimy najczęściej – jest idealna na dłuższy spacer, w środku którego można się posilić pysznym żurkiem.

Był też wyjazd zagraniczny – do słonecznej Italii, która jak się okazało nie była mocno słoneczna, dzięki czemu zwiedzanie było bardzo przyjemne. Naprawdę mnie zachwyciły okolice jeziora Como i mam nadzieję, że jeszcze uda mi się tak kiedyś wybrać, żeby zobaczyć pozostałe perełki Lombardii. Na blogu możecie już przeczytacie o moim wyjeździe – są dwa posty: pierwszy i drugi.

W te wakacje totalnie wkręciłam się w pływanie – chodzę na basen 2, a nawet 3 razy w tygodniu. Pływam wytrwale kraulem i na plecach, bo póki co tylko te style mam opanowane. W lipcu pobiłam swój własny rekord i pokonałam kolejne ograniczenie. Najpierw nauczyłam się pływać na dwie strony, bo wcześniej brałam oddech tylko jedną strona, co z czasem mogłoby się stać dość kłopotliwe. A po drugie – przepłynęłam kraulem, bez płetw 30 długości :O I to wszystko w ciągu 45 minut. Biorąc pod uwagę to, że pływam od 8 miesięcy, dwa miesiące temu pływałam praktycznie cały czas tylko z płetwami, to moim zdaniem rewelacyjny wynik. I do tego jestem z siebie dumna jak cholera! Jest w tym pływaniu coś wspaniałego – coś, co mnie przyciąga jak magnes. Może to totalne oderwanie się od rzeczywistości? Kto wie ;)

Moje uzależnienie 🤗 #swimmingpool #swimming #basen #plywanie #sport #plywam #happines #water #nostress #relax

A post shared by Marta (@zafascynowanazyciem) on

Nie wiem jak to się stało, ale do jakiegoś czasu nie korzystam prawie wcale z mojego planera, o którym kiedyś Wam pisałam. Nie wiem, po prostu jest mi mniej potrzebny – aż nie mogę się nadziwić, bo przecież jeszcze nie tak dawno temu nie wyobrażałam sobie wyjście bez niego. Żeby jednak mieć pod ręką istotne sprawy, korzystam z innego narzędzia – podkładki od Ogarniam Się, którą przykleiłam sobie na biurko. Mam teraz pod laptopem wszystkie najważniejsze informacje – wydarzenia, wizyty u lekarza czy sprawy do załatwienia. Testuję to rozwiązanie i póki co sprawdza się dobrze.

Dwa tygodnie temu pierwszy raz stanęłam przed aparatem jako modelka w trackie świetnej sesji zdjęciowej. Na jej efekty muszę jeszcze poczekać, ale jak tylko będę miała zdjęcia, to opowiem Wam o szczegółach. Dzisiaj wspomnę tylko, że motywem przewodnim był glamour. Pierwszy raz w życiu zagrałam też w golfa! Świetny sport, polecam spróbować.

Tyle Moi Drodzy. Dajcie znać jak Wam minęły lipiec i sierpień – jestem bardzo ciekawa tych wakacyjnych miesięcy u Was.

  • Piękne zdjęcie to z lawendą!:) Zazdroszczę Krakowa i bliskości gór na co dzień! Jezioro Como od jakiegoś czasu jest na mojej liście miejsc do zobaczenia, dlatego z chęcią poczytam wpisy dotyczące wyjazdu;) Pozdrawiam:)

    • Dziękuję :) Kraków ma plusy i minusy, ale faktycznie bliskość gór wiele rekompensuje. Na posty o Como serdecznie Cię zapraszam – już są :)