Tag: zdrowie

ŚWIAT CZŁOWIEKA: Zielona herbata – jestem za!

Styczeń 23
No comments yet

źródło obrazka: www.corepower.com
Nie jestem w stanie policzyć ile to już lat odkąd jestem fanką zielonej herbaty. Zaczęło się zapewne przypadkowo – z chęci spróbowania czegoś nowego. Zanim jednak tak się stało uwielbiałam czarną herbatę z duuuużą dawką cytryny, co podobno nie jest wcale zdrowe. Podobno takie połączenie powoduje uwalnianie się szkodliwego cytrynianu glinu, który może mieć niekorzystny wpływ na nasze zdrowie. Czy tak rzeczywiście jest? Pewnie jak do każdej takiej informacji, trzeba do tego podejść z dystansem i ewentualnie zaznajomić się z artykułami naukowymi na ten temat. Nie ukrywam, że od czasu do czasu ciepła herbatka z cytryną jest jak spełnienie marzeń :) Ale do rzeczy – czym jest ta zielona herbata i czy aby zdrowa?

          Tak zwana zielona herbata to w rzeczywistości napar sporządzany z liści herbaty chińskiej. Powstaje ona z młodych listków zbieranych z krzaczków z ogromną uwagą, aby nie dopuścić do ich zniszczenia. Następnie więdną i są ogrzewane, przez co nie podlegają utlenianiu. Kolejny etap to zwijanie listków i ich suszenie. Cały proces przygotowania zielonej herbaty przebiega bardzo szybko, bo w ciągu ok. 8-14 godzin. Gotową zieloną herbatę można parzyć tak, jak to robią Chińczycy – zalać gorącą wodą, którą od razu się wylewa i zaparza herbatę ponownie, zalewając woda o temperaturze 70C. Liście zielonej herbaty można parzyć nawet kilkakrotnie. Różny też może być czas parzenia – 2(3) minuty pozwalają na uzyskanie herbaty o właściwościach orzeźwiających, 5(6) minut – herbata uspokajająca i relaksująca. Każdy może zatem znaleźć coś dla siebie :) Ja zazwyczaj wybieram krótkie parzenie.
          Czy zielona herbata ma jakieś zalety? Ależ oczywiście! Od lat jest wykorzystywana w medycynie wschodu, ponieważ wspomaga pracę serca, koncentrację, utrzymuje prawidłowy poziom cukru we krwi, a dzięki polifenolom (związki chemiczne o działaniu przeciwutleniającym) podobno chroni przed rakiem (nie jest to do końca udowodnione). Ponadto wspomaga trawienie i przemianę materii, zwiększa odporność, neutralizuje nikotynę i ma wiele, wiele innych zalet.
          
Do najbardziej znanych rodzajów zielonej herbaty zaliczamy:
·        senchę: japońska zielona herbata, w której liście nie są zmielone, silniejsza w smaku niż herbaty chińskie,
·        matchę: również wersja japońska, sproszkowana, często używana również jako dodatek do ciast. Jej liście są chronione przed słońcem specjalnymi matami, co sprawia że jest bardziej aromatyczna i słodsza,
·        gunpowder: chińska herbata, nazwa pochodzi od jej wyglądu – liście są bardzo ciasno zwinięte, przez co przypominają proch strzelniczy (ang. gunpowder).
Nie mam żadnych wątpliwości co do picia zielonej herbaty i co rusz próbuję jej nowych smaków. Obecnie na rynku mamy przeogromny wybór tego produktu więc warto testować nowości :)

ŚWIAT CZŁOWIEKA: Nietypowe sztuki walki

Styczeń 2
No comments yet
źródło obrazka: www.brothermartin.com
Nowy Rok za nami więc pewnie część z Was ma jakieś postanowienia noworoczne. Być może niektóre z nich związane są z utrzymywaniem dobrej kondycji fizycznej. Być może też wpadniecie na pomysł, żeby podjąć się jakiejś sztuki walki. Dzisiaj postanowiłam zaprezentować kilka pomysłów, ale na dość nietypowe rodzaje tego sportu. Sama nie słyszałam o większości z nich, tym bardziej wydały mi się interesujące :)

1. Cane-fu: nazwa pochodzi od angielskiego słowa cane, które oznacza laskę. Jest to zatem nic innego jak technika, w której wykorzystuje się właśnie laskę ;) W związku z tym przeznaczona jest raczej dla osób starszych, które posługują się tym atrybutem. Nie zmienia to jednak faktu, że jest dość nietypowa, a może ktoś z Was jest fanem takich gadżetów :) Jednym słowem – nie ma co zadzierać z babcią (lub dziadkiem), która trzyma laseczkę.
2. Zui Quan: coś dla amatorów napojów wyskokowych. Chińska technika polegająca na udawaniu pijanego, co ma na celu zmylenie przeciwnika. Osoba posługująca się tym sposobem walki wykonuje takie ruchy, które imitują bycie nietrzeźwym – zataczanie się, wymachy rękami itp. Nie jest to jednak wcale takie proste – wymaga dużej zręczności fizycznej, koordynacji ciała i zachowania równowagi, a także wysokiej sprawności stawów. Osoby, które stosują tę technikę są niemalże akrobatami. Fani Jackiego Chana mogli spotkać się z pokazem Zui Quan w filmie „Pijany smok” („Pijany mistrz”).
3. Sambo: sztuka walki pochodząca z Rosji, która łączy elementy judo i zapasów. Jej początek przypada na lata 20-te XX wieku, a od 1966 roku uznawane jest za dyscyplinę sportową. Jak w wielu tego typu dyscyplinach, wyróżniamy tutaj kilka odmian – sambo sportowe, oparte na różnego rodzaju chwytach, ale zabraniające duszenia; sambo bojowe – stosowane w celach militarnych i bojowych, dopuszczalne są tutaj różne techniki obezwładniania, walki bronią, duszenie, uderzenia; sambo militarne – przeznaczone do użytku różnego rodzaju jednostek wojskowych w Rosji.
4. System czerwonego feniksa: polska sztuka walki, której założeniem jest przede wszystkim zdobycie umiejętności obronienia się w ograniczonej przestrzeni, np. windzie, zaułku ulicy, klatce schodowej itp. Wykorzystuje się tutaj różnego rodzaju kopnięcia, boksowania i chwyty.
5. I na koniec coś zabawnego, ale jednocześnie dość bolesnego – shin kicking, czyli kopanie w golenie. „Sport” popularny w Wielkiej Brytanii w mieście Cotswolds od XVII wieku. Polega na tym, że dwóch zawodników staje naprzeciwko siebie i trzymając się za kołnierze próbuje kopnąć w swoje golenie. W celu zamortyzowania uderzenia uczestnicy zawodów wypychają nogawki spodni słomą.
Ach ci Anglicy … ;)

KUCHNIA: Orzechy – jeść?

Grudzień 18
No comments yet

źródło obrazka: www.nutstop.com
          Orzechy stanowią nieodłączony składnik wielu potraw – możemy je znaleźć w ciastach, lodach, czekoladach, pralinkach, ale także w potrawach mięsnych czy sałatkach. Są bogate w białko, które stanowi około 25% ich składu, witaminę E – antyoksydant, chroniący przed chorobami serca i miażdżycą, a także zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, czyli te zdrowsze. Druga stroną medalu jest ich wysoka kaloryczność, ale spożywane w racjonalnych dziennych dawkach nie powinny spowodować nadmiernego zwiększenia naszej wagi ;)
          Wybór orzechów na rynku jest przeogromny – możemy kupować na wagę, w paczkach, w torebkach i w pudełeczkach. Ważne jest, aby sprawdzić kraj pochodzenia takiego owocu – z im dalej jedzie do Polski, tym większa szansa, że coś może mu po tej długiej podróży dolegać. Orzechy powinny być suche, gdy je kupujemy, a na przykład orzechy włoskie najlepiej kupować w łupinach.


Przyjrzyjmy się zatem ofercie orzechowej, którą serwują nam sklepy i targi:
1.    1. Orzechy włoskie: bardzo kaloryczne, ale za to usuwają toksyny z organizmu i pozytywnie wpływają na koncentrację oraz pamięć, poprawiają funkcjonowanie układu nerwowego. Składniki: białko, witamina A, B1, B2, niacyna, E, PP, potas, żelazo, kobalt, fosfor, magnez.
2.    2. Orzechy laskowe: mniej tłuste niż włoskie, również wpływają na pamięć i uczenie się, działają uspokajająco. Składniki: potas, magnez, żelazo, wapń, cynk, miedź, mangan.
3.   3. Orzeszki ziemne: obniżają poziom cholesterolu we krwi. Składniki: witamina E, białko, witaminy z grupy B, fosfor, niacyna.
4.   4. Migdały: obniżają poziom cholesterolu we krwi, poprawiają pamięć i koncentrację, chronią przed miażdżycą, dbają o układ nerwowy. Składniki: białko, witamina E, potas, witamina B1 i PP.
5.   5. Pistacje: bogate w kwasy tłuszczowe nienasycone i proteiny. Składniki: białko, błonnik, magnez, potas, witamina E, witaminy z grupy B.
6.   6. Nerkowce (moje ulubione :)): źródło białka, zawierają również kwas foliowy.
7.   7. Inne:
a) orzechy pekan: spokrewnione z orzechami włoskimi, ale są słodsze. Zawierają witaminę B1,
b) orzechy piniowe: nasiona sosny,
c) orzechy makadamia,
d) orzechy brazylijskie.
         Odpowiadają zatem na pytanie z tytułu posta – tak, warto jeść orzechy, ale niezbyt dużo. Wystarczy kilka dziennie, a nasz organizm będzie zdrowszy, a przy okazji nie ucierpi waga ;)
         Ostatnio dowiedziałam się również o czymś zupełnie mi dotąd nieznanym – orzechach piorących. Podobno powszechnie stosowane w Indiach i Nepalu, a ich zastosowanie jest bardzo szerokie – służą nie tylko do prania ubrań, ale także do czyszczenia różnych powierzchni, mycia włosów, płyn do kąpieli i wielu innych czynności higienicznych. Nie powodują one alergii, są bezzapachowe, a przy okazji wydajne i tańsze niż np. proszek do prania. Hmm ciekawe, może czas wypróbować?

ŚWIAT CZŁOWIEKA: Ćwiczenia w domu

Grudzień 12
No comments yet

źródło obrazka: www. hackcollege.com
 
          Dziś na tapecie temat, który wymaga dużego samozaparcia i motywacji :) Mowa o ćwiczeniach, które możemy wykonywać w domu. Myślę, że wymaga to co najmniej dwa razy więcej chęci niż na przykład pójście na siłownię czy fitness – a przynajmniej tak jest w moim przypadku. Ale gdy już się porządnie zmobilizujemy, można działać i ćwiczyć, ćwiczyć!

          W Internecie możemy znaleźć szereg gotowych propozycji z zestawami ćwiczeń – zarówno płatnych, jak i całkowicie za darmo. Myślę, że te bezpłatne niczym nie odbiegają od tych, za które musimy zapłacić czasami niemałe pieniądze. Warto też na samym początku zaopatrzyć się w sprzęt, który będzie nam pomagał – przede wszystkim matę. Możemy się zdecydować na zwyczajną karimatę  już od 8 zł (!) lub postawić na coś bardziej wygodnego i lepszego. Moja mata kosztowała 29 zł i pochodzi z tego sklepu: http://allegro.pl/sklep/24815179_sportclick. Jestem z niej bardzo zadowolona – po złożeniu zajmuje mało miejsca, a materiałowa rączka umożliwia jej łatwe transportowanie. Jest nieco sztywna, ale zupełnie nie wpływa to na jakość korzystania z niej. Pomocne mogą się okazać również hantelki – szczególnie do ćwiczeń na ręce i ramiona. Ja popełniłam błąd – kupiłam za lekkie ;) 0,5 kg to zdecydowanie za mało. Jeśli chodzi o strój do ćwiczeń, to oczywiście można się postarać o „dizajnerskie” ciuszki, ale skoro ćwiczymy w domu to przede wszystkim ma nam być wygodnie, a niekoniecznie modnie ;) takie jest przynajmniej moje zdanie.
          Przejdźmy zatem do sedna sprawy. Postanowiłam, że nie będę długo szukać filmików, przy których będę ćwiczyć – i tak rzeczywiście było. Już kiedyś słyszałam o filmach instruktażowych Mel B – zerknęłam i spodobały mi się :) Krótkie, ale konkretne zestawy ćwiczeń na różne partie ciała. Ważne jest, aby każde ćwiczenia zacząć od rozgrzewki – tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=IyiNDSpFfW0. Później można już śmiało przejść do partii ciała, które nas interesują, np.:
albo zafundować sobie combo całego ciała: http://www.youtube.com/watch?v=yTcegc12RWk. Na koniec pamiętajmy o ćwiczeniach rozluźniających: http://www.youtube.com/watch?v=0zVLjPabdzM.
Teraz pytanie – ile razy w tygodniu? Dobrze by było kilka :) ale jak wiadomo różnie to bywa. Ile starczy sił po pracy, czasu i chęci – tak, żeby być zadowolonym z siebie.

KUCHNIA: Mąka – biała śmierć?

Grudzień 4
No comments yet

źródło obrazka: cukiernialukullus.pl
          Dzisiejszy post co prawda nie będzie zawierał żadnego przepisu kulinarnego, ale będzie dotyczył jednego ze składników moich ulubionych ciast, ciasteczek, muffinów i innych przepysznych deserów. Mąka, bo o niej mowa jest potrzebna praktycznie do większości wypieków. Na początek powiem kilka słów o jej produkcji, następnie rodzajach i typach, które można spotkać w sklepach.
Początki mąki sięgają aż 9000 roku p.n.e. – woow całkiem nieźle ;) wtedy to ścierano ziarna pszenicy przy pomocy płaskich kamieni. Zdecydowanie później, bo dopiero w XIX wieku powstał pierwszy młyn parowy. A później już technika popędziła do przodu.

W dzisiejszych czasach przemiał ziarna odbywa się w sposób mechaniczny. Oddziela się wtedy bielmo mączne, czyli centralną część ziarna od jego zewnętrznej warstwy – okrywy owocowo-nasiennej. Bielmo przeznaczane jest do wyrobu mąki, natomiast z warstwy zewnętrznej powstają otręby. Przy produkcji mąki biorą udział dwa typy maszyn – rozdrabniające i odsiewające. W ten sposób powstają mąki różniące się jakością – im mniej przetworzona, tym lepiej rzecz jasna :)

Ogólnie rodzaje mąki możemy podzielić na te przeznaczone do użytku domowego i przemysłowego. Mąki konsumpcyjne służą do spożycia przez ludzi, mąki paszowe do karmienia zwierząt i produkcji pasz, a mąki przemysłowe do innych celów niż spożycie. Mąki używane w produkcji piekarskiej nazywane są chlebowymi – zaliczamy do nich pszenne i żytnie. Pozostałą część rodzajów stanowią maki niechlebowe, powstające z innych roślin, np. z pszenżyta, jęczmienia, owsa, kukurydzy, ryżu, soi, gryki, grochu i innych.
          Często słyszymy też o typach mąki, ale czym one tak naprawdę są? Typ mąki określa się na podstawie zawartości popiołu – jest to pozostałość po całkowitym spopieleniu składników organicznych w próbce produktu w określonej temperaturze. Zawartość ta wyrażana jest w gramach na 100 kg mąki. I tak na przykład – mąka typ 500 oznacza, że w 100 kg mąki znajduje się około 500 g popiołu. Podziały mąki na typy można znaleźć w Polskich Normach PN-A-74022:2003 Przetwory zbożowe. Mąka pszenna,  PN-A-74032: 2002 Przetwory zbożowe. Mąka żytnia, a także PN-92/A-74021. Oprócz tego, każdy zakład produkcyjny może ustalać swoje własne normy.  Poniżej prezentuję typy mąki oraz ich główne przeznaczenie:
MĄKA PSZENNA
Typ
Przeznaczenie
typ 450
typ 500 poznańska
typ 500 krupczatka
typ 500 wrocławska
typ 550
typ 650
typ 750 i 850
typ 1050
typ 1400
typ 1850
typ 2000
mąka orkiszowa
Torty i biszkopty
Pierogi, pizza, zasmażki
Ciasta kruche i półkruche, parzone
Ciasta drożdżowe, francuskie, naleśniki, zupy, sosy
Ciasta drożdżowe i smażone
Pieczywo
Chleb
Chleb i pieczywo
Pieczywo pełnoziarniste
Graham
Chleby pszenne razowe
Naleśniki, kluski, kleiki
MĄKA ŻYTNIA
typ 580
typ 720
typ 1400
typ 1850
typ 2000
Chleb żytni, pieczywo mieszane, makaron
Chleb żytni, pizza
Chleb pełnoziarnisty
Graham
Chleb pełnoziarnisty, zakwas, wódka
MĄKA MAKARONOWA
semolina
typ 950
typ 1750

          W wielu źródłach możemy znaleźć stwierdzenie, że mąka to biała śmierć. Ale czy tak jest naprawdę? Rzeczywiście, jeśli głównym składnikiem naszej diety jest biała mąka, wtedy może stanowić problem dla naszego zdrowia. Szczególnie jeśli wiąże się również z mało aktywnym trybem życia i mała ilością owoców i warzyw. Brak nam wtedy witamin i błonnika, co może prowadzić do nadwagi, chorób serca i cukrzycy. Wskazane jest zatem stosowanie mąki razowej, ale też w umiarkowanych ilościach! Poza tym nie jest ona zalecana osobom z dolegliwościami pokarmowymi.
          Najważniejsze jest zatem, aby do sprawy mąki podchodzić z rozwagą, a dietę wzbogacać w warzywa i owoce oraz spędzać czas aktywnie! :)

ŚWIAT CZŁOWIEKA: Joga – filozofia czy tylko ćwiczenia?

Listopad 28
No comments yet

źródło obrazka: www.jogakonstancin.pl
          Powiem szczerze, że dla mnie joga to tylko i wyłącznie jeden z rodzajów ćwiczeń fizycznych. Oczywiście, może się to spotkać z wielka krytyką osób, dla których jest to coś więcej. Dla mnie jednak joga stoi na tym samym szczeblu co na przykład wspomniany w zeszłym tygodniu pilates. Zacznijmy jednak od małej lekcji historii.
Przygotowując post dowiedziałam się, że jest niemalże 40 (!) rodzajów jogi. Całkiem nieźle jak na moje „zwykłe ćwiczenia” ;) Pierwsze ślady jogi znaleziono w wykopaliskach sprzed naszej ery – niesamowite jak ta kultura mocno utrzymuje się na świecie. Joga stanowi jeden z systemów filozofii indyjskiej. Określa ona związek między ciałem a umysłem człowieka. Zakłada, że poprzez stosowanie odpowiedniego treningu ciała, dyscypliny duchowej i zasad etycznych człowiek będzie mógł osiągnąć wyzwolenie.

          Jeśli, tak jak ja, ktoś utożsamia jogę z ćwiczeniami fizycznymi, to najczęściej mamy na myśli hatha-jogę. Bazuje ona przede wszystkim na różnych pozycjach ciała, zwanych asanami oraz odpowiedniej kontroli oddychania. Dzięki wykonywaniu asan można osiągnąć wewnętrzną harmonię i wzmocnić swoje ciało. Jest to doskonały sposób na rozluźnienie, a także rozciągnięcie mięśni. Dodatkowo, stosowanie ćwiczeń oddechowych pozwala kontrolować emocje, wycisza, sprawia, że człowiek zaczyna słuchać swojego wnętrza. Poniżej wybrałam 3 „zwierzęce” asany, o których chyba najczęściej się słyszy:
1.      Adho Mukha Svanasana (Pies z głową w dół – źródło: www.indovacations.net):
2.      Kūrmāsana (Żółw – źródło: theyogicprescription.com):
          
3.      Mayūrāsana (Paw – źródło: theyogicprescription.com)
         Z jogą związany jest szereg zalet, o których można poczytać studiując dostępne źródła informacji. Wśród najważniejszych wymienia się:
– zwalczanie bólu głowy i stawów,
– wspomaganie leczenia depresji,
– wspomaganie w trakcie odchudzania,
– zwiększenie siły mięśni,
– wzmocnienie systemu krążenia i systemu nerwowego,
– korzystny wpływ na serce,
– dotlenienie komórek,
– przyspieszenie metabolizmu.
          Myślę, że warto jest uprawiać jogę. Głównie dlatego, że stanowi świetny zestaw ćwiczeń dla tych, którzy chcą się porozciągać i wzmocnić swoje osłabione mięśnie. Do tej pory miałam tylko krótką przygodę z tym rodzajem aktywności fizycznej, ale myślę że jeszcze kiedyś do niej powrócę. W końcu polski rynek jest w ostatnim czasie pełny różnych propozycji w tym zakresie – od małych szkółek aż po duże centra jogistyczne. Nie da się też ukryć, że w ostatnim czasie joga jest „modna”, a jej popularność ciągle rośnie.

ŚWIAT CZŁOWIEKA: Pilates

Listopad 21
No comments yet

źródło obrazka: http://coreconditionpilates.co.za/
 

          Zaczęło się od tańca towarzyskiego – kilka lat temu postanowiłam, że nie będę siedzieć przed telewizorem, tylko zajmę swój czas czymś pożytecznym. Przez kilka miesięcy chodziłam na zajęcia tańca towarzyskiego – jednak ciągle mi czegoś w nim brakowało. Najbardziej podobały mi się samba i salsa – tańce żywiołowe i energetyczne. Wtedy to pojawił się kolejny pomysł – salsa cubana. Tym oto sposobem następne miesiące spędziłam tańcząc w ruedzie. Okazało się, że to było właśnie to, czego szukałam! Pierwsza szkoła nie dała mi jednak zbyt dużego poziomu satysfakcji. Nadszedł więc czas na przerwę. Po kilku miesiącach wróciłam – w nowe miejsce, do innych  ludzi. I było naprawdę świetnie. Kilka miesięcy intensywnego tańczenia – nie tylko na kursie, ale i na salsotekach, imprezach domówkowych itd. Aż nadszedł dzień, kiedy „wypaliłam się” – chciałam się bawić, a nie tłuc technikę.

          Oczywiście, żeby świetnie tańczyć trzeba się ciągle szkolić. Ale mnie chodziło głównie o świetną zabawę z fajnymi ludźmi. I tym oto sposobem nadeszła era pilatesu – chciałam tylko spróbować, zobaczyć co to i z czym to się je. Zostałam i mam się świetnie :) Co prawda  chroniczny brak czasu sprawia, że nie chodzę tak często jak bym chciała, ale staram się.

Skąd w ogóle wzięła się ta forma ćwiczeń? Powstała stosunkowo niedawno, bo na początku XX wieku, a swoją nazwę wzięła od nazwiska niemieckiego sportowca Josepha Pilatesa. Od wczesnych lat dziecięcych był związany ze sportem, w trakcie wojny pracował z osobami upośledzonymi ruchowo. Pod koniec lat 20tych wyjechał do USA, gdzie wraz z żoną rozwijał swoja metodę. Jego głównym celem było rozciągnięcie i uelastycznienie wszystkich mięśni ciała. W pilatesie można odnaleźć elementy miedzy innymi jogi i baletu.
            Dla mnie natomiast najlepsze jest to, że pozwala na kompletne wyłączenie się z otaczającej mnie rzeczywistości. Wykonywanie powolnych i bardzo precyzyjnych ruchów sprawia, że nie chcę myśleć o niczym więcej. Liczy się tylko dana chwila, kiedy muszę skupić się na wykonaniu określonej czynności. Może się wydawać, że to nic trudnego- takie tam rozciąganie na macie. Ha! Nic bardziej mylnego ;) to właśnie tego typu ćwiczenia mogą powodować największe zakwasy następnego dnia. Lubię również muzykę, która pojawia się na każdych zajęciach – relaksująca i odprężająca. Jednym słowem pilates to ćwiczenia godne polecenia każdemu! :)