RESTAURANT WEEK Kraków: Biała Róża

Październik 28
23 komentarze

Wczoraj braliśmy udział w Restaurant Week po raz drugi i muszę Wam powiedzieć, że coraz bardziej podoba mi się to wydarzenie. Ostatnim razem próbowaliśmy wybornego sushi i jeszcze lepszego deseru w postaci creme brulee z zielonej herbaty matcha, które całkowicie skradło moje serce. W tej edycji postawiliśmy na klasykę – nie Chiny, nie Meksyk, nie Tajlandia, ani nie Japonia, tylko Polska właśnie. Ale, ale zanim o miejscu i pysznościach, dla tych z Was, którzy nie wiedzą z czym to się je, kilka informacji.

Restaurant Week to cykliczne wydarzenie mające miejsce w całej Polsce. W trakcie trwania festiwalu można wybrać się do dowolnej restauracji, biorącej w nim udział i skosztować trzydaniowych rozkoszy podniebienia. A to wszystko za jedyne 39 złotych. Cena jest bardzo zachęcająca, biorąc pod uwagę to, że niektóre z tych dań pojedynczo mogłyby tyle kosztować. Moim zdaniem naprawdę warto raz na jakiś czas zaserwować sobie taką przyjemność – na przykład zamiast kina ;) Festiwal trwa do 31 października, więc jeszcze zdążycie!

Jak wspomniałam, w tej edycji postawiliśmy na tradycję i zdecydowaliśmy się na Białą Różę – niezbyt dużą restaurację na Straszewskiego 16, znajdującą się tuż obok hotelu Radisson Blu i Plant. Sam budynek to historyczny kompleks pałacowy Dworku Krakowskiego, który fajnie oddaje klimat dawnych lat. Wnętrza są jasne i eleganckie – zdecydowanie zachęcają do pozostania tam nieco dłużej. Może przeszkadzać jedynie to, że dość mocno słychać rozmowy z sąsiednich stolików, ale to szczegół. Jak napisano na stronie festiwalu „Biała Róża podaje kulinarną tradycję Krakowa w nowoczesnej aranżacji.” – i tak rzeczywiście było :)

Menu składało się z następujących pozycji:

1. PRZYSTAWKA: krem z jarmużu podany na dyniowym musie: to danie okazało się dla mnie numerem jeden. Zupa było kremowa i lekko pikantna. Jak to określił chłopak siedzący przy stoliku obok „kobiety lubią takie bagienka” – no cóż, lubimy :D

restaurant week krakow

2. DANIE GŁÓWNE: żeberka wołowe, kluski z kaszy krakowskiej, miód pitny i szara reneta: no słuchajcie, sos do tego mięsa był wyśmienity. Lekko słodki, delikatny – jednym słowem, miód w gębie! Do tego mięciutkie mięso i bardzo ciekawe kluseczki z kaszy, przypominające kopytka. Swoją drogą koniecznie musimy wypróbować tę kaszę! A no i zapomniałabym! Całość dopełniało tagliatelle z marchewki i biszkopt z rukoli … :D

restaurant week krakow

3. Deser: gruszki podane na musie waniliowym, posypane makiem z delikatnym sosem pigwowym i karmelem, z małymi bezikami: chyba nie muszę mówić jak pyszne to było! Idealne zwieńczenie tego pysznego wieczoru.

restaurant week krakow

Wszystkie dania były wyśmienite i naprawdę warto było wybrać się na taką pyszną kolację :)

A Wy, bierzecie udział w Restaurant Week? Jeśli tak, co jedliście/zjecie?

 

(Visited 88 times, 1 visits today)