Restaurant Week 2017 – Rzeźnia

Październik 23
No comments yet

W tym roku niemalże przegapiłam jesienną edycję Restaurant Week – nie dostałam maila, nie wyświetliło mi się powiadomienie na Facebooku. Byłam całkowicie nieświadoma, że to już tuż tuż jeden z moich ulubionych festiwali. Na szczęście, dość przypadkowo, dowiedziałam się od koleżanki, że ponownie można popróbować przeróżnych smakołyków w krakowskich restauracjach. Niewiele myśląc siadłam do komputera i zarezerwowałam stolik. Ponieważ chciałam połączyć próbowanie nowych rzeczy z rodzinnym obiadem, zdecydowałam się na Rzeźnię na placu Dominikańskim i ich słynne żeberka. Może za samymi żeberkami niekoniecznie przepadam, ale wiedziałam, że męska część towarzystwa powinna być zadowolona.

Restaurant Week – Rzeźnia

Jak zwykle obiad składał się z trzech dań – przystawki, dania głównego i deseru. A jakie pyszności jedliśmy tym razem? Już nie trzymam Was w niepewności!

Przystawka: Aksamitny krem z dyni z anyżówką/Zupa bretońska na bazie białej fasoli z wędzonym boczkiem

Obie zupy były bardzo smaczne – aromatyczne i rozgrzewające. Idealnie nadawały się na niepogodę, która towarzyszyła nam przez cały dzień. Zupa bretońska była oczywiście fasolką po bretońsku, ale naprawdę smaczną. Krem dyniowy w każdej sytuacji broni się sam – uwielbiam w każdej wersji :)


Danie główne: słynne żebro słuszny rozmiar w sosie BBQ podawane z pieczonym ziemniakiem w soli/Rzeź burger, 200g wołowego mięsa najwyższej jakości, boczek, ser, pikle, podawany z frytkami.

Tutaj zostałam ogromnie zaskoczona wielkością dania głównego. W poprzednich edycjach, w których brałam udział porcje były raczej symboliczne. Stanowiły raczej taki pokazowy element restauracji. A tutaj? Pełna porcja, która była tak syta, że ledwo zipałam ;) I burger, i żeberka były naprawdę wyśmienite! O ile do innych miejsc raczej nie wracałam, tak tutaj z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że powrót jest wysoce prawdopodobny.

Deser: domowa szarlotka z lodami waniliowymi/ciasto marchewkowe

Z całej tej ekscytacji wspaniałym jedzeniem i oczekiwaniem na deser, nie zrobiłam mu zdjęcia! Musicie mi zatem uwierzyć na słowo, że szarlotka była z pianką, a ciasto marchewkowe z lodami. Szarlotka zresztą też ;) Całość bardzo dobrze przygotowana i nie przesadnie słodka, co po tak obfitym posiłku było bardzo miłym zakończeniem naszej uczty.

Jeśli będziecie mieli kiedyś okazję odwiedzić Rzeźnię w Krakowie, koniecznie spróbujcie ich mięciutkich i rozpływających się w ustach żeberek. Jestem ciekawa czy braliście udział w Restaurant Week?