Co kupić przyszłym i/lub świeżo upieczonym rodzicom?

Październik 21
No comments yet

Na pomysł takiego wpisu wpadłam, gdy robiłam porządki w rzeczach Malucha. Doszłam do wniosku, że może być naprawdę bardzo pomocny dla wielu osób, które stoją przed wyborem odpowiedniego prezentu właśnie dla przyszłych bądź świeżo upieczonych rodziców. Część tych prezentów, o których dzisiaj napiszę warto kupić jeszcze zanim dziecko przyjdzie na świat – na przykład na Baby Shower. Jeśli taka impreza nie jest organizowana, to nie zwlekajcie i jak tylko pójdziecie w odwiedziny do noworodka, sprezentujcie jemu i jego rodzicom coś z mojej listy. Oczywiście jest ona totalnie subiektywna i wynika wyłącznie z moich własnych doświadczeń, ale podejrzewam, że spora część rodziców zgodziłaby się z moimi propozycjami.

Prezenty dla przyszłych lub świeżo upieczonych rodziców

Otulacz: na rynku jest tego cała masa i można znaleźć je w przeróżnych cenach. Tak naprawdę za otulacz może świetnie posłużyć duża pielucha tetrowa, nie musi to być produkt dedykowany takim potrzebom. My korzystamy właśnie z dużej pieluchy (120x120cm), ale mieliśmy też Tulika, który sprawdził się gdy Maluch był naprawdę malutki i były noce, kiedy trudno było go utulić. Poniżej podrzucam kilka propozycji z linkami do sklepów. 
 1 / 2 / 3

 

Lampka nocna LED: to jest dla mnie największy hit wyprawkowy. Mała lampeczka, którą mam w gniazdku koło łóżka. Jest idealna na nocne pobudki – nie daje mocnego światła, a można bez problemu przyjrzeć się czy Maleństwo śpi, albo po prostu wyjąć je z łóżeczka do karmienia i przewijania. Daje naprawdę subtelne światło, które nie budzi pozostałych domowników – jeśli macie gniazdka koło łóżka, to już w ogóle rewelacja, bo wystarczy wyciągnąć rękę. Nie trzeba nawet wstawać spod cieplutkiej kołdry. Żeby było jeszcze łatwiej, można się zdecydować na taką wersję, której nie trzeba włączać do gniazdka – wtedy jedynie trzeba pamiętać o ładowaniu.

1 / 2 / 3

Inhalator: nad kupnem inhalatora zastanawialiśmy się jeszcze zanim byłam w ciąży, później w trakcie jej trwania, a później … Malucha dopadł katar i trzeba było kupować co było pod ręką. Jeśli zatem wiecie, że rodzice nie posiadają takiego sprzętu, myślę że śmiało można ich w niego wyposażyć. Z tego co się dowiedziałam od innych rodziców, to inhalator przyda się na długie lata – sądzę, że nawet nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Wiem co mówię, bo sama też już korzystałam ;) Nie jest to droga rzecz, a naprawdę może pomóc.

Ręcznik z kapturkiem: to również mój hit i bardzo się cieszę, że mam tych ręczniczków więcej niż 1. W praktyce okazuje się, że tak 2-3 jest dla mnie odpowiednią ilością. Jeden to na pewno za mało, bo trzeba się liczyć z tym, że może się zdarzyć jakaś pieluszkowa niespodzianka i klops – trzeba będzie czekać na pranie. Ręczniczki są w wielu rozmiarach, kolorach i z różnymi zwierzątkami na głowie, więc można sprezentować naprawdę fajną i bardzo przydatną rzecz. Nie podaję żadnych linków, bo wpisanie tej frazy w Google wystarczy – sami zobaczcie.

 

Podkłady wielorazowe/pieluchoceratki: to kolejny hit w naszej wyprawce. Na początku kupiłam sobie tylko dwie czy trzy sztuki, ale szybko zobaczyłam, że są one dla nas dużo bardziej użyteczne niż te jednorazowe. No i też nie muszę pamiętać o tym, żeby kupować takie podkłady – wystarczy, że mam wyprane i mogę swobodnie wymieniać jeśli się pobrudzą, albo brać ze sobą na wyjścia. Do tego wyglądają naprawdę super, bo można kupić mnóstwo ciekawych wzorów i mają różne rozmiary. Ja stosuję je na przewijaku i w wózku – tam mam kupiony taki nieco większy. W razie jakiejś pieluszkowej awarii nie ma obaw, że coś się zamoczy :)

Czarno-białe misie: Misio Buu i MrB okazują się być najciekawszymi zabawkami w wieku około 3 miesięcy. Na początku Maluch patrzył na nie bez większego przekonania, ale teraz widzę, że jest zafascynowany. MrB króluje w domu – do niego najlepiej gada się rano lub popołudniu. Z kolei szeleścik Buu z pozytywką robi robotę w trakcie podróży samochodem. Nie ma znaczenia na „kogo” się zdecydujecie – chodzi o te kolory, które przyciągają uwagę dziecka i uaktywniają jego wzrok (a czasem też i słuch, jeśli taka zabawka gra). 

Stojak edukacyjny/Baby Gym: to nic innego jak stojaczek, na którym można zawiesić przeróżne rzeczy, które na początku dziecko będzie obserwowało, a z czasem może też zacząć łapać i dzięki temu rozwijać swoje umiejętności motoryczne i koordynację ręka-oko. Stojaki można kupić, ale polecam Wam albo wykonać je samemu, albo zlecić to dziadkowi. W naszym przypadku tak właśnie było – stojak wykonał dziadek, a ja zadbałam o różne zawieszki. Jeśli pokusicie się o samodzielne wykonanie, to tutaj świetny tutorial Piafki. Zaletą tego akurat stojaka jest to, że łatwo go złożyć – dla mnie to idealne rozwiązanie do małego mieszkania :)

To tyle ode mnie jeśli chodzi o prezentowe pomysły – mam nadzieję, że kiedyś skorzystacie, a jeśli macie inne sprawdzone patenty, to chętnie o nich poczytam :)

(Visited 67 times, 1 visits today)