Pomysł na weekend: Leskowiec

Luty 16
6 komentarzy

Pierwszy weekend lutego naprawdę rozpieszczał nas piękną pogodą. Nie wiem jak było u Was, ale w Małopolsce przepięknie. Sobota była mniej słoneczna, ale niedziela to już bajka! W góry chodzimy zazwyczaj właśnie w pierwszy dzień weekendu, więc nie do końca słoneczko nam towarzyszyło, ale pojawiło się pod koniec! Także mogliśmy się nim cieszyć choć przez jakiś czas. W miejscu, o którym dziś Wam opowiem byliśmy już drugi raz, ale jakoś dopiero teraz trafiło ono na bloga ;)

Leskowiec to część Beskidu Małego na wysokości 922 m n.p.m. My wchodziliśmy z miejscowości Targoszów, gdzie bardzo łatwo zaparkować samochód i ruszyć na szlak. Trzeba tylko minąć „zamkniętą” leśną bramkę i cieszyć się wspaniałym otoczeniem lasu. W lecie był on idealnym schronieniem przez słońcem, teraz – przed lekkim wiatrem. Podejścia nie są strome i nadają się nawet dla całkowitych amatorów, jeśli chodzi o wędrówki górskie.

Leskowiec

Leskowiec

Leskowiec

W trakcie zimowych wędrówek konieczne dla mnie jest wspomaganie się ciepłą herbatką – tak było i tym razem. Krótki postój, kilka łyków, wyrównanie tętna i można było ruszać w dalszą drogę.

Leskowiec

Leskowiec

Tym razem nie schodziliśmy ze szlaku, ale gdzieś mniej więcej w 1/4 drogi odbija on do malutkiej kapliczki. Jest tam mnóstwo pozostawionych pamiątek po osobach, które tam zaglądnęły. Warto na chwilkę zejść z drogi i odpocząć w tym miejscu.

Leskowiec

Tego dnia śnieg był rewelacyjny i świetnie nadawał się do lepienia kulek, a nawet bałwana. Tak, tak mówię to ja – ta, która zimy nie lubi ;) Poniżej bałwan Janek!

Leskowiec

Ze szczytu Leskowca rozciągają się piękne widoki na okoliczne góry – Babią Górę, Mogielicę, Turbacz i wiele innych. Stąd do schroniska jest zaledwie 10-15 minut spacerkiem, więc po obejrzeniu krajobrazu można się spokojnie udać do Schroniska. To tutaj jest najlepszy żurek, jaki jedliśmy w trakcie naszych wojaży. Tak bogatego i smacznego chyba jeszcze nie widziałam! Cenowo też nie najgorzej – 13 złotych, ale porcja jest tak duża, że spokojnie wystarczy na danie obiadowe.

Leskowiec

Leskowiec

Na drogę powrotną wybraliśmy szlak, którego jeszcze nikt tego dnia nie przeszedł, więc było ciekawie :) A na pewno ślisko! – trzeba było bardzo uważać, żeby nie wylądować na tyłku. Z drugiej strony ciekawe doświadczenie, gdy cała ścieżka pokryta jest nienaruszonym śniegiem – jedynie widać ślady zwierząt. A propos zwierząt! Przytrafiło nam się po drodze całe stado dzików, które wystraszyło się naszej obecności i pognało w las.

Leskowiec

Leskowiec

A tymczasem w czerwcu Leskowiec wyglądał nieco inaczej ;)

Leskowiec

Leskowiec

Leskowiec

Już bardzo niedługo do powrotu takiej pogody, także nie martwcie się – ja już czuję wiosnę w kościach! ;)

(Visited 1 087 times, 2 visits today)