Pomysł na weekend: Kasprowy Wierch

20 lipca
17 komentarzy

Po naszych wszystkich poprzednich spacerach po górkach, przyszedł czas na poważniejszą wyprawę – zamieniliśmy zatem Beskidy na Tatry. A co! – nie ma co zwlekać, bo przed nami mnóstwo innych planów na weekendy w stylu imprezowym, więc czasu na wyjścia zostaje coraz mniej. Tym razem zatem nasz wybór padł na jeden z najbardziej znanych polskich szczytów, czyli Kasprowych Wierch. Wstaliśmy przed 5 rano i ruszyliśmy w drogę do Zakopanego, żeby zdążyć przed tłumami. Okazało się, że gdy dojechaliśmy na parking w Kuźnicach, samochodów było już mnóstwo. Po wybuleniu 25 złotych (!) mogliśmy ruszyć na szlak. Pierwsza część prowadzi wzdłuż ulicy, więc nie ma tam zbyt ciekawych rzeczy do oglądania. No może oprócz bacy z owieczkami ;)

kasprowy_owce

Turyści, którzy nie zdecydowali się wejść na własnych nogach wybierali wyjazd kolejką, do której trzeba było już przed 8 rano stać dosyć długo. Weszliśmy na zielony szlak, z którego już tylko było pod górę i pod górę … ;) Nie powiem, Kasprowy jest wymagający i na drugi dzień czułam uda. Tatry to już zupełnie inne góry i wchodzenie po nich nie jest wcale łatwe jak bułka z masłem. Za każdym razem jednak, gdy tylko przychodził chwilowy kryzys, myślałam o tym jak piękne mam widoki dookoła i wszystko mijało.

Kasprowy Wierch (3)

Kasprowy Wierch (2)

Na szczyt (1987 m n.p.m.) dotarliśmy po ok.3 godzinach, czyli mniej więcej tyle ile pokazywały drogowskazy i mapy. Ostatni odcinek szlaku wymagał już sporo siły i zaparcia, żeby iść dalej. Nie poddając się ani na moment, dotarliśmy do końca, żeby cieszyć oczy kolejnymi pięknymi widokami i odsapnąć przez moment. Z Kasprowego można wybrać się w dwa kierunki – w stronę Orlej Perci lub Giewontu. My wybraliśmy właśnie ten drugi – naszym kolejnym celem był Giewont.

Kasprowy Wierch (10)

Kasprowy Wierch (26)

Po około 1 godzinie pogoda zaczęła nagle się zmieniać i nad szczytami pojawiły się złowieszcze chmury, które podążały za nami. I wiecie co? – w końcu nas dopadły. A dokładnie na Przełęczy pod Kopą Kondracką– przez dobrych parę minut po prostu staliśmy i pozwalaliśmy, żeby ten ulewny deszcz na nas padał. Co gorsza, za chwilę z deszczu zrobił się grad, a to było już mniej przyjemne, szczególnie w krótkich spodenkach. Dalsze czekanie nie miało sensu, więc ruszyliśmy w dół stromym i pozawijanym jak wstążka szlakiem, w stronę Schroniska na Hali Kondratowej.

kasprowy

Kasprowy Wierch (41)

Kasprowy Wierch (42)

No cóż, tym razem nie udało się zdobyć również Giewontu, ale nie uśmiechałoby mi się iść wśród szalejących dookoła piorunów. Najważniejsze było dotrzeć na dół bezpiecznie i bez żadnych uszczerbków na zdrowiu. Oczywiście tutaj również skosztowaliśmy żurku (cena: 10 PLN). Kwaśny, z jajeczkiem i kiełbaską + dodatkami warzywnymi. Smaczny, choć dla mnie zbyt kwaskowaty ;) Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądała nasza trasa: w troszkę ponad 7 godzin przebyliśmy prawie 21 kilometrów.

kasprowy

A Wy? – macie swoje ulubione trasy w Tatrach?

(Visited 530 times, 1 visits today)