Pomysł na weekend: Giewont

Wrzesień 1
25 komentarzy

Gdy ostatnim razem szliśmy na Kasprowy Wierch, naszym celem był również Giewont. Wtedy tego celu nie udało się zrealizować ze względu na pogodę, ale udało się w miniony weekend. Pobudka o 4:45, wyjazd z Krakowa 5:15 i od 7:15 byliśmy już na szlaku, wiodącym na górę. Powiem Wam, że jest to jedyna słuszna godzina, kiedy najpóźniej powinno się wychodzić – późniejsze z pewnością będą skutkowały zatorami na samym szczycie, których po prostu nie polecam. W drodze powrotnej mijaliśmy mnóstwo osób, które dopiero co wychodziły, a na górze już były kolejki. Samochód zostawiliśmy na mini-parkingu w Kościelisku (opłata: 15 PLN) i ruszyliśmy żółtym szlakiem. Wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego kosztowało 5 PLN (bilet normalny).

Po około 30 minutach dotarliśmy do Doliny Małej Łąki, skąd rozpościerał się przepiękny widok na Wielką Polanę.  Być może widzieliście już to zdjęcie na Facebooku.

giewont_dolina małej łąki

Po krótkim przystanku ruszyliśmy w dalszą drogę czarnym szlakiem w stronę Przełęczy na Grzybowcu. Dojście na nią zajęło nam około 30 minut, a większość trasy prowadziła przez las świerkowy, w którym można się schronić przed słońcem. Z rana nie było ono jeszcze takie ostre, ale już powoli, powoli zaczynało być coraz cieplej. W każdym razie zaczęliśmy już zrzucać z siebie cieplejsze okrycia.

Kolejnym etapem naszej wędrówki był czerwony szlak, który prowadził już prosto na Giewont. Z przełęczy dojście na szczyt zajęło nam ok. 2 godzin. Pierwszy etap przebiegał nadal w lesie, ale od razu po wyjściu z niego zaczęło się … W wielu miejscach widoki aż zapierały dech. Zresztą sami zobaczcie!

giewont

A tak bardzo cieszyłam się, że w końcu zdobywamy nasz cel ;)

giewont_2

Droga była całkiem przyjemna, choć nie brakowało momentów, w których można było się mocno zmachać. O tej porze nie było praktycznie żadnych zatorów na szlaku i szło się fajnie. Jedyne co przeszkadzało, to latające w te i wewte stada much, które zawsze musiały być blisko ciała. Nie było ich jedynie wtedy, gdy wiał wiatr – a nie było go zbyt wiele.

Im wyżej, tym widoki były coraz lepsze.

giewont

Ostatni odcinek na Giewont nie należał do najprostszych – śliskie kamienie i łańcuchy wzbudziły we mnie lekki strach, ale szybko został pokonany wizją zdobycia szczytu :) Warto pamiętać, że ruch na szlaku tuż pod końcem jest jednokierunkowy, co oznacza, ze wchodzi się jedną, a schodzi drugą stroną. Nie wszyscy o tym pamiętali albo po prostu nie przeczytali tablicy, która o tym informowała.

giewont

Na szczyt (1894 m n.p.m.) dotarliśmy około godziny 10, więc nie było jeszcze zbyt wiele osób i mogliśmy znaleźć sobie miejsce do odpoczynku bez problemu. Odpoczęliśmy, posililiśmy się, nasyciliśmy oczy pięknymi widokami i …

giewont_5

giewont_6

spokojnie ruszyliśmy w drogę powrotną. Tuż przy zejściu ze szczytu zaczynają się łańcuchy i nawet sobie nie chcę wyobrażać jak długo trwa schodzenie nimi, gdy na górę wchodzą tłumy ludzi. Doznałam też lekkiego szoku, gdy zobaczyłam dziewczynę wchodzącą w szmacianych (!) tenisówkach. Okej, do dolinki na spacer nie ma sprawy, ale błagam – nie w góry! Chociaż w adidasach jeśli już nie chce kupować butów trekkingowych …

Łańcuchy szybko się skończyły i mogliśmy spokojnie zejść do Przełęczy Kondrackiej, skąd idzie również trasa na Kopę Kondracką. My jednak skierowaliśmy się na żółty szlak prowadzący w stronę Wielkiej Polany. Wiedzieliśmy, że widoki na tej trasie będą przepiękne.

giewont_7

giewont

Gdy już wyszliśmy z powrotem na polanę, pogoda nieco się zmieniła i za plecami zostawiliśmy nadciągające nad szczyty ciemne chmury. Tutaj jednak nic już nie było nam straszne – cel został osiągnięty i z uśmiechami na twarzy wracaliśmy do samochodu :)

giewont

Pogląd naszej trasy możecie zobaczyć poniżej – ciutkę ponad 13 km w 6 godzin.

giewont_endomondo

Ciekawa jestem, czy ktoś z Was – moi Drodzy Czytelnicy/moje Drogie Czytelniczki był na Giewoncie? Wiem na pewno o jednej osóbce, bo mi towarzyszyła :)

Post nawiązuje do pierwszego tematu z wrześniowego wyzwania u Lifestylerki.

(Visited 229 times, 1 visits today)
  • Z Giewontem miałam przyjemność na wycieczkach szkolnych. Teraz w szczytowych godzinach omijam i wolę pójść gdzieś indziej. Mam jednak plan wyleźć kiedyś na Giewont na wschód słońca, gdy jeszcze będzie pusto. :)

  • Piękne widoki!

  • Jeszcze nie miałam okazji tam być, ale nic dziwnego, bo nie jestem typem leniuszka :D

  • Widać że mieliście udaną wyprawę, piękną pogodę, widoki i zdjęcia niesamowite. Ja byłam kiedyś dawno, dawno temu z rodzicami jak byłam bardzo mała i nic już ne pamiętam z tamtej wycieczki na Giewont.

  • Widoki zapierają dech w piersi. Żebyśmy nie były takimi leniuszkami, na pewno byśmy tam weszły :)

  • Ilość spalonych kalorii robi wrażenie. Po taki szczycie przydałaby się solidna uczta deserowa :-)

  • Byłem jeśli mnie pamięć nie myli dwa razy. W przyszłym roku najprawdopodobniej wybiorę się jeszcze raz :)

  • Na Giewoncie nigdy nie byłam. Kiedy ostatni raz byłam w południowej Polsce i wybrałam się w Tatry padało. Na świecie jest tyle miejsc, które chciałabym odwiedzić – Tatry ponownie też. Lista rośnie, Giewont trochę jeszcze musi poczekać :)

    • Moje pierwsze podejście na Giewont było nieudane też przez deszcz, ale na szczęście za drugim razem już było pięknie :)

  • Nieidealnaanna

    Kochana Giewont to za każdym razem mój punkt obowiązkowy kiedy jestem w Tatrach. Nie wiem ile razy tam byłam, ale naprawdę sporo. Kocham góry, caą ich atmosferę, otoczkę, muzykę, jedzenie i relaks na łonie natury :)

  • Giewont, to moje marzenie. mam nadzieję, że przy następnym pobycie w Zakopcu uda mi sie wreszcie na niego wejść. Super, że pokazałaś zdjęcia z trasy, wiadomo teraz czego można się spodziewać.

  • Jak tam jest pięknie! *_____* Żałuję strasznie, że mój organizm tak źle znosi górski klimat :c

    • Pani która szła za nami była blada jak ściana, kręciło jej sie w głowie i niemalże zwróciła śniadanie na szczycie więc nie zazdroszczę jeśli to coś podobnego :(

      • Bardzo podobnego, niestety :c Ale wierzę, że kiedyś mi się uda zobaczyć te piękne miejsca :)

  • Widoki prima sort. Chciałbym tak móc wyrwać się rano z miasta i po godzinie z hakiem śmigać po górach. :) Nawet adidasy to kiepskie obuwie na skały i łańcuchy. Może ta śmigająca w szmaciankach dziewczyna chciała poznać przystojnego chirurga-ortopedę ? ;) B-)