Przygotowanie naszego ślubu i wesela – część 2: zaproszenia, winietki, księga gości i kwiaty

Październik 20
7 komentarzy

Pierwszy post z naszych przygotowań weselnych zdecydowanie przypadł Wam do gustu. Niezmiernie mnie to cieszy tym bardziej, że dzisiaj kolejny. A co więcej! – będzie jeszcze jeden :) Dzisiaj opowiem Wam co nieco o oprawie graficznej i kwiatach. W przypadku tych drugich koncepcja zmieniła się po kilku miesiącach, chociaż myślałam, że będę mocno obstawiała przy swoim. Dobra rada sprawiła jednak, że zmieniłam zdanie. To może od tych kwiatów właśnie zacznijmy!

Wspominałam w poprzednim poście, że kontakt do pani zajmującej się kwiatami miałam od właścicieli sali. Bardzo fajnie się złożyło, bo pani Ania już wielokrotnie tę salę dekorowała i dokładnie wiedziała jak to wygląda organizacyjnie. Kilka miesięcy przed weselem wysłałam jej swoje pomysły na dekoracje kwiatowe i mój bukiet. Zdecydowaliśmy się na minimalistyczne ozdoby, czyli tylko delikatne bukiety na stołach i nieco więcej szaleństwa na naszym stole. Na samym początku kolorystyka miała być fioletowo-różowa. Zrobiłam sobie „tablicę inspiracji” i wrzucałam wszystko, co mi się podobało. Bardzo długo byłam przekonana, że właśnie to jest moje połączenie kolorystyczne. wesele kwiaty

kwiaty wesele

Aż do dnia, w którym poszłam na próbny makijaż. Moja kochana Kasia uświadomiła mnie, że absolutnie nie mogę mieć takiego bukietu, ponieważ nie pasuje on do mojej urody. Zrobiłby ze mnie żałobną, a nie wesołą Pannę Młodą. Tyle mi wystarczyło, żeby kompletnie zmienić swoją koncepcję. Inspiracji zaczęłam szukać tym razem na Instagramie. Chciałam pójść w coś lekkiego i pastelowego – te kolory najbardziej mi się wtedy spodobały, a poza tym ślub w lecie, więc dlaczego tego nie wykorzystać? Tak wyglądały zdjęcia, którymi się inspirowałam:

bukiety slubne

Moje nowe wytyczne przekazaliśmy pani Ani i do dnia ślubu nie wiedziałam co otrzymam finalnie. Efekt końcowy była fantastyczny! Otrzymaliśmy przepiękny bukiet, do tego jeszcze spinkę do włosów, przypinki dla Pana młodego a nasze stoły wyglądały kolorowo i świetnie współgrały z pastelowymi balonami, których swoją drogą zostało niewiele z pierwotnej koncepcji. W piątek wieczorem było ich jeszcze kilkadziesiąt, w sobotę do południa zostało kilkanaście ;)

bukiet ślubny

wesele

Kolejna rzecz to oprawa graficzna – postanowiłam, że wszystko przygotuję sama! Porozglądałam się w Internecie, przejrzałam ceny i stwierdziłam, że sama zrobię to taniej ;) Zaczęłam zatem od zaproszeń, bo te były potrzebne najwcześniej. Zupełnie nie miałam pojęcia na jaką kolorystykę się zdecydować. Jakoś nie do końca leżało mi to, żeby zaproszenia i później winietki były połączone z bukietem i ozdobami. Stwierdziłam, że wcale tak nie musi być, bo przecież takiego obowiązku nie ma. I wiecie co wybrałam? Czerń i biel! Dokładnie tak – zdecydowałam się na czarno-białą oprawę graficzną wesela. Trochę się obawiałam jak to może wyjść, ale było bardzo dobrze! :)

Ale z tą czernią i bielą to nie było tak od razu – zaczęło się tak naprawdę od wyboru formy zaproszenia. Tak mniej więcej oczywiście. Znalazłam dwa, które najbardziej mi się podobały i idealnie oddawały kierunek, w którym chciałam pójść. Później zasiadłam do moich dwóch ulubionych „programów graficznych”, czyli Painta i Worda (wiem, wiem :D) i zaczęłam tworzyć. Jak tylko zaproszenie nabrało ostatecznej formy, wiedziałam że z przeniesieniem tego do pliku nadającego się do druku sama sobie nie poradzę. Brat nie zawiódł mnie i tym razem. Przygotował pliki, które spokojnie mogłam wysłać do drukarni. Przez chwilę miałam pomysł, żeby drukować samodzielnie, ale ostatecznie wybrałam profesjonalistów i nie zawiodłam się! Dostałam dokładnie to, czego chciałam. Co prawda dopiero później przypomniałam sobie, że jeszcze przydałyby się koperty i tym sposobem kupiłam w zupełnie innym rozmiarze, ale kto by się tym przejmował :D Zaproszenia były drukowane w dwóch wersjach – zaproszenie na ślub i zaproszenie na ślub + wesele. 

Zaproszenie na ślub (z tyłu było białe)

zaproszenie ślub

Zaproszenie na ślub i wesele

fake_awers

fake_rewers

Jak na takie zaproszenia reagowali goście? Głównie słowami, że takich jeszcze nie widzieli. Inni z kolei byli bardzo zaskoczeni, że taki kolor, a właściwie jego brak. Ciekawa jestem co Wy myślicie na ich tema?

Po tym jak goście zostali zaproszeni i potwierdzili swoją obecność, mogłam przystąpić do dalszej pracy, czyli tworzenia winietek. I tutaj już postanowiłam dalej tkwić w czarno-białej koncepcji. Spodobała mi się na tyle, że ta spójność z zaproszeniami była wręcz konieczna! Pomysł był bardzo prosty – inne miały mieć kobiety, inne mężczyźni, jeszcze inne dzieci oraz fotograf i DJ. Podstawą był biały kartonik z odpowiednim symbolem, na którym pisałam imię i nazwisko gościa. Wyglądało to tak:

winietki wesele

winietki wesele

winietki wesele

winietki wesele

Wycięte i wypisane karteczki przyklejałam na nieco większym czarnym kartoniku ze sztywnego papieru. Z tyłu, za pomocą taśmy w groszki zamontowałam wykałaczki, żeby można było winietkę umocować. No właśnie! Tylko na czym? Pomysłów było wiele – przez jakiś czas skłaniałam się ku temu, żeby były wbite w jabłka. Ale po pewnym czasie doszłam do wniosku, że nie będzie mi się uśmiechało szukać ładnych jabłek, które można spokojnie postawić na stole. Padło zatem na cukierki – Malagę, Tiki Taki i Kasztanki, a całość wyglądała tak:

20160903_120049

20160903_120235

Nasi goście mogli odnaleźć swoje miejsca na tablicy, która stała przed wejściem na salę – też wykonałam ją sama. Podstawą były karteczki, na których umieściłam numery stołów i wydrukowałam imiona i nazwiska. Poniżej możecie zobaczyć wersję bez żadnych wpisów.

stół weselny

Stoły były ponumerowane, a wzory stworzyłam oczywiście w … Wordzie! Moje najlepsze narzędzie do prac graficznych ;) Taki ze mnie grafik hihi. Wystarczyło tylko wyciąć wzdłuż i złożyć na pół.

stoły weselne

_mg_1395

Ważnym elementem wesela była też księga gości. Chciałam, aby oprócz życzeń składanych na początku, każdy jeszcze dorzucił coś od siebie do książki – tak na dłużej, na lata :) Wyszło świetnie, chociaż nie wszyscy zdążyli zostawić po sobie ślad. Wiele wpisów było okraszonych przeróżnymi rysunkami, czy wklejonymi elementami weselnymi – na pewno zostanie nam rewelacyjna pamiątka. Kupiłam szkicownik plastyczny, z twardą okładką i kredowym papierem, wydrukowałam i przykleiłam okładkę, a do tego jeszcze zrobiłam wpis na pierwszej stronie metodą handletteringu. Naoglądałam się tej metody między innymi u Kasi, której blog jest chyba najbardziej kolorowym na świecie i postanowiłam sama spróbować :)

_mg_1377

To tyle moi Drodzy jeśli chodzi o oprawę graficzną naszego wesela. Koniecznie dajcie znać, czy spotkaliście sie kiedyś z czernią i bielą przy tej okazji i czy takie połączenie w ogóle do Was przemawia :)

(Visited 765 times, 1 visits today)