Okolice jeziora Como – Como, San Primo i Bergamo

Sierpień 24
2 komentarze

W tej części moich włoskich opowieści pokażę Wam dwa miasta i jedno miejsce szczególne – z takim pięknym widokiem, że aż dech zapierało w piersiach. Wyjazd był dość krótki, więc musieliśmy znacznie ograniczyć ilość miejsc, które będziemy oglądać, ale i tak uważam, że zobaczyliśmy sporo. Tym bardziej, że założenie było bardziej wypoczynkowe niż turystyczne. No tyle, że jak możecie się domyślić, ze mną to tak do końca nie jest, że odpuszczam to zwiedzanie. Jak już gdzieś jadę, to lubię pooglądać :) Na pierwszy rzut weźmiemy miasto o tej samem nazwie, co jezioro.

Como

W stolicy Lombardii znaleźliśmy się w zupełnie niezaplanowany sposób – nie miałam jej w swoimi mini przewodników, więc zwiedzaliśmy trochę na czuja. Na szczęście przy wejściu do murów starego miasta były fajne tablice ze wskazanymi trasami, więc jedną z nich się wybraliśmy. I Was również nią poprowadzę – tak będzie nam najłatwiej wczuć się w klimacik tego miejsca.

lombardia

Nasz spacer po Como zaczęliśmy od Porta Torre, czyli wieży pochodzącej z XII wieku. Jest ona częścią dawnych murów miejskich. Po przejściu przez bramę ruszyliśmy uliczkami, rozglądając się dookoła po pięknych kamienicach, kamieniczkach i domkach. Zdecydowanie jest to „moja” architektura i uwielbiam ją podziwiać.

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

Pogoda była iście wspaniała, więc jak widzicie zdjęcia są przepiękne. Uliczkami doszliśmy do Katedry di Como, pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Jej budowę rozpoczęto w XIV wieku, a zakończono dopiero w XVIII. Robi naprawdę duże wrażenie, jest taka monumentalna.

lombardia

lombardia

lombardia

Spod katedry ruszyliśmy spacerkiem na nabrzeże, które wygląda świetnie. Wszechogarniające piękno gór i wody robi na mnie zawsze piorunujące wrażenie. No sami zobaczcie jak tam jest pięknie! Jeśli traficie kiedyś do Como, to jeszcze dopowiem, żebyście przeszli się „molo”, które wchodzi w jezioro. Początkowo myśleliśmy, że jest to coś w rodzaju mostu łączącego dwa brzegi, ale jednak nie ;)

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

Spacer zakończyliśmy bardzo cichą ulicą Alessandro Volty – od jego imienia nazwano jednostkę napięcia elektrycznego, wolt.

lombardia

lombardia

San Primo

O tym miejscu również dowiedziałam się niespodziewanie (dzięki Ewa!) i do końca nie byliśmy pewni, czy uda nam się je zobaczyć. Ostatniego dnia naszego pobytu, założyliśmy jednak wygodne buty i ruszyliśmy na szlak. Jak się okazało nie byle jaki szlak. Dawno nie byłam na tak stromym i wcale nie przesadzam – gdy tylko patrzyłam za siebie zastanawiałam się jak zejdziemy bez trekkingów. Wysokość San Primo to 1682 m n.p.m. – przyznajcie, że niemało. Szlak ciągnie się po części w lesie, a po części na odkrytym wzgórzu. Słońce mocno nam dopiekało, więc droga do lekkich nie należała, ale z każdym krokiem do góry wiedziałam, że widoki będą warte każdego wysiłku. Zanim pokażę Wam te wspaniałości, wspomnę jeszcze, że znacznie niżej niż szczyt San Primo, znajduje się schronisko Rifugio Martina. Tego dnia było akurat święto i gdy wracaliśmy, w jego pobliżu były prawdziwe tłumy ludzi, którzy albo biwakowali, albo jedli w restauracji. Dowiedzieliśmy się, że właśnie w taki sposób Włosi lubią spędzać wolne dni. No a teraz do rzeczy – napawajcie oczy!

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

Co prawda ten spacer moje uda odczuły bardzo mocno, to i tak było warto – takie widoki przyćmiewają mi każdy ból :)

Bergamo

Na zwiedzanie ostatniego miejsca w trakcie naszego włoskiego urlopu mieliśmy zaledwie godzinę, więc tak naprawdę niewiele udało nam się zobaczyć. Dosyć szybko przebiegliśmy przez miasto, które okazało się naprawdę piękne. Skupiliśmy się na tej części Bergamo, która nazywa się Cita Alta, czyli miasto wysokie – słuszna nazwa, bo znajduje się na szczycie wzgórza. Trzeba się niemało napocić, żeby zwiedzać, szczególnie jeśli grzeje mocne słońce. A tutaj pogoda była inna – grzało bardziej niemiłosiernie niż w okolicach jeziora. 

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

lombardia

Moi Drodzy, mam nadzieję, że podobała Wam się moja włoska relacja – mnie te tereny zachwyciły i mam nadzieję, że jeszcze wrócę. 

  • Przecudne zdjęcia! Marzy mi się od dłuższego czasu, żeby zawitać w te okolice. Tyle zdjęć i relacji przejrzałam znad jeziora Como. Nawet w tym roku udało mi się zajrzeć do Bergamo, ale niestety tylko jako do bazy noclegowej (na dwie noce) i nie było czasu na zwiedzenie miasta. Fajnie, że Wam udało się wygospodarować chociaż tę godzinkę na zwiedzanie! Ja mam mocne postanowienie, żeby tam wrócić.

    • Mnie mimo zapewnień Włocha, że nie warto, bardzo się tam podobało – widocznie on szuka czegoś innego ;) Mam też nadzieję, że wrócimy tam i będziemy mieli możliwość dalszej eksploracji :)