Książki, które czytam #15

Wrzesień 11
No comments yet

W ramach przerywnika do panoszących się na blogu postów podróżniczych, przybywam z książkową odsieczą! Nic się u mnie nie zmieniło jeśli o nie chodzi – nadal czytam, żeby przetrwać podróż do pracy tramwajem. Zdecydowanie jest to mój ulubiony środek transportu, w którym można rzecz – lektura wchodzi jak złoto ;) Zaczynajmy zatem – jak zobaczycie, na liście tym razem pojawią się nie tylko kryminały :O

Książki, które czytam

Biała Rika, M. Parys

Książka, która jest opowieścią o wojnie, o poszukiwaniu swoich przodków i swojej tożsamości. Na jaw wychodzą przeróżne, dotąd nieznane fakty z życia najbliższej rodziny Dagmary. Losy rodziny ojca i matki przeplatają się z jej obecnym życiem. Czytając tę książkę miałam wrażenie, że opowiada mi te historie ktoś z mojej własnej rodziny. Takie wspomnienia babci lub starszej cioci. Myślę, że zdecydowanie za rzadko sięgam po lekturę o czasach wojennych, a przecież ma w sobie coś przyciągającego, coś wręcz elektryzującego.

Terapeutka, B. Prandzioch

Zaczyna się obiecująco – na trawniku domu, w którym mieści się gabinet terapeutyczny, zostaje znalezione martwe dziecko. Jednym słowem – kryminał. W akcję zaangażowana jest niewyżyta seksualnie pani psycholog, która w trakcie toczenia się akcji zmaga się z własnymi problemami i próbuje rozprawić się z demonami przeszłości. Dobrnęłam do końca tej lektury, ale właściwie to nie polecam jej. Myślę, że szkoda czasu – nawet w długi jesienny wieczór.

Zimne wybrzeże, Sz. Twardoch

Już nie pamiętam dokładnie jakie były pierwsze słowa, które zobaczyłam po otworzeniu tej książki, ale na pewno zrobiły na mnie wrażenie. Czy tak pozostało do końca? – no nie. Tutaj również akcja mnie jakoś mocno nie wciągnęła. Afera szpiegowska osadzona na zimnym Spitsbergenie, w latach 50-tych XX wieku. Polsko-rosyjsko-norweskie stosunki na zimnej północy – to się może podobać osobom, które fascynują się północnym klimatem i do tego jeszcze lubią wojenne klimaty.

Mundur, M. Ławrynowicz

Przy tej książce mamy malutką przerwę od kryminałów. Zabawna komedyjka, której głównym bohaterem jest Paweł – żyje w takich czasach, w których służba wojskowa jest obowiązkowa, a on na wszelkie sposoby chce jej uniknąć. Ucieka się do przeróżnych forteli, które mają skutecznie i na długo odciągnąć moment, kiedy to kamasze się po niego upomną. Ostatecznie się nie udaje i trafia do koszar, ale nie jest tam tak źle jak początkowo mu się wydaje. Lekka i przyjemna lektura polskiego autora.

Rdza, J. Małecki

Lektura niełatwa, smutna, przejmująca, ale jednocześnie wciągająca – z nadzieją na lepsze rozwiązanie. Świetnie mi się ją czytało – może dlatego, że autor bardzo ciekawie operował przeplataniem się losów bohaterów. A mamy ich tu dwóch – Szymona i jego babcię Tosię. Szymon pewnego dnia traci rodziców i jego życie zmienia się o 180 stopni. Tosia z kolei musi zmierzyć się nie tylko z opieką nad małoletnim wnukiem, ale jeszcze na dodatek ze swoimi demonami przeszłości, ze wspomnieniami własnego dzieciństwa, naznaczonego wojną, samotnością i strachem.

Pustułka, K. Miszczuk

Morderstwa na bezludnej wyspie – zapowiada się fajny kryminał. I tak, potwierdzam – podobała mi się ta książka. Mamy to bogatą rodzinę, która spędza czas na małej wyspie. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna – w niewyjaśnionych okolicznościach umierają kolejni członkowie rodziny. A właściwie to są mordowani. Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniami, że ta książka przypomina odrobinę klimatem Agathę Christie. Myślę, że można byłoby w jej dorobku znaleźć coś podobnego. A że ja jestem fanką Christie, to i Miszczuk przypadła mi do gustu.

Opowieść podręcznej, M. Atwood

Na tę książkę namówiły mnie koleżanki z pracy, które oglądają serial. Do serialu jeszcze się nie przekonałam, bo jakoś pierwszy odcinek mnie nie zachwycił, ale książka świetna. Aczkolwiek nie wiem czy słowo świetna jest adekwatne do kontekstu i tematyki. Powiedziałabym nawet, że wizja świata przedstawiona w tej książce jest dość wstrząsająca i przerażająca. Podręczna służy jednemu celowi – ma być „dawczynią” czyichś dzieci, a jeśli nie może zajść w ciążę, staje się bezużyteczna. Czytałam tę książkę ze ściśniętym gardłem i chyba na serial nie jestem gotowa. 

Tak będzie prościej, P. Semczuk

Wracamy znowu do polskich kryminałów. I co ciekawe – akcja tej książki rozgrywa się w górach, a to akurat bardzo bliskie mi miejsca. Tadeusz Steć – jest przewodnikiem po Sudetach i któregoś dnia ktoś go morduje. Po mieście krążą plotki, że był niesamowicie bogaty za sprawą niemieckich turystów, których oprowadzał po szlakach. Śledztwa nie ułatwia fakt, że Steć był gejem i jego kontakty z tym środowiskiem były dosyć intensywne. Na zabójstwie Stecia się jednak nie kończy – pojawiają się nowe ofiary, które obnażają inne, ciemniejsze strony tej historii.

Prawda o dziewczynie, T.R. Richmond

To chyba najsłabsza pozycja na dzisiejszej liście. Miałam nadzieję, że to będzie thriller, który mnie całkowicie pochłonie i nie będę mogła się oderwać. Dotrwałam do końca jedynie dlatego, że chciałam się dowiedzieć jak ostatecznie ta słaba historia się zakończy. Nie wiem, może sama fabuła zła nie była, ale już sposób jej przedstawienia był dla mnie dość toporny. Studentka zostaje znaleziona martwa, a w opowiedzenie jej historii angażuje się profesor, który ma na jej punkcie niemałą obsesję. Mimo wszystko – nie polecam.

Arka zabójców, A. Schwarz

Na sam koniec dzisiejszej listy szwedzki kryminał. Mamy tu zatem: aktywistkę Greenpeace, zamordowanego prezesa elektrowni, szefa wielkiej korporacji i sadystycznego mordercę bez skrupułów. No! W końcu kawał dobrego materiału ;) A tak na poważnie – szwedzcy autorzy są naprawdę dobrzy w swoim thrillerowym fachu. Główną bohaterką jest właśnie ta wspomniana już aktywistka – Nova, która dopiero co straciła w wypadku matkę. Niemalże w tym samym momencie zostaje wplątana w sprawę tajemniczych morderstw i na własną rękę próbuje dowiedzieć się prawdy.

Jak widzicie, jakieś 90% moich lektur stanowiły tym razem książki polskich autorów. I jak zawsze jest to zasługa mojej biblioteki, w której bardzo chętnie sięgam właśnie po takie pozycje.

Teraz kolej na Was – co polecacie na nadchodzącą jesień? Przydałaby mi się jakaś lekka lektura.

(Visited 105 times, 1 visits today)