Książki, które czytam #13

Marzec 14
No comments yet

Zdecydowanie pisanie o książkach, które czytam jest moim ulubionym cyklem na blogu. Powiem to też kolejny i pewnie nie ostatni raz, że odkąd odkryłam zasoby mojej osiedlowej biblioteki, wskoczyłam na zupełnie inną orbitę jeśli chodzi o tytuły, które znajdują się w moich zestawieniach. Biblioteka bardzo, ale to bardzo mi je ubogaca i często sięgam po książki, których bym się nie spodziewała, że przyciągną moją uwagę. I tak było tym razem. Znowu pojawiają się pozycje, które niespodziewanie trafiły w moje ręce. Zapraszam Was zatem do dalszej lektury – może znajdziecie coś dla siebie?

Książki, które czytam

Enklawa, O. Logmansbo

Pod pseudonimem tym ukrywa się Remigiusz Mróz, który w ostatnim czasie dość mocno zasłynął na arenie książkowej. Opinie co do jego twórczości są mocno podzielone. Szczególnie ze względu na ilość książek, które „płodzi”. W krótkim czasie powstaje ich bowiem dosyć sporo. Nie mnie jednak oceniać to, w jaki sposób je tworzy. Jeśli chodzi o Enklawę, to zaczęło się dosyć ciekawie – małym farerskim miasteczkiem wstrząsa wiadomość o zaginięciu młodej dziewczyny. Ludzie są zszokowani, tym bardziej, że miejsce to cieszy się nieposzlakowaną opinią i jest podobno jednym z najbezpieczniejszych na świecie. Na wyspę przybywa pani detektyw, która z pomocą lokalsa przeprowadza śledztwo. Pomagający jej mieszkaniec wyspy widział jako ostatni dziewczynę, a co gorsze – zupełnie nie pamięta co się działo tego wieczoru. Sporo pił, a do domu wrócił prawie nad ranem. Córka, która o tym wszystkim wie ukrywa informacje przed policją. No i tak ciągnie się to i ciągnie … W pewnym momencie akcja nieco oklapła, powiem Wam. Nie do końca jestem usatysfakcjonowana tym jak została poprowadzona gdzieś tak od połowy książki do końca. 


Ukryta głębia, A. Cleeves

W małym miasteczku, w spokojnym i zwykłym domu zostaje znalezione ciało młodego chłopaka – utonął we własnej wannie. A może został zamordowany? Śledztwo prowadzi detektyw Vera Stanhope, bohaterka całej sagi tej autorki. wkrótce po chłopaku ginie młoda dziewczyna. Tutaj akurat akcja jest prowadzona dosyć wartko, pokazana jest perspektywa ze strony różnych osób, które mają mniejszy lub większy wpływ na przebieg sytuacji. Czy mordercą okaże się ktoś z najbliższego otoczenia? Kryminał, jednym słowem.


Włam się do mózgu, R. Kotarski

To druga książka autora Polimatów. Równie udana jak pierwsza, moim zdaniem. Tym razem Radek wziął się za metody uczenia się. Przypomnijcie sobie jak to było w szkole – czy sposób w jaki przyswajaliście wiedzę był efektywny? Czy pamiętacie to, czego nauczyliście się 10-15 lat temu? Jestem pewna, że macie podobne luki w pamięci, jak i ja mam. W tej książce znajdziecie kilka świetnych metod, dzięki którym przyswajanie informacji będzie prostsze. Podstawą każdej z nich jest oczywiście systematyczność i chęć uczenia się, nawet jeśli już skończyliśmy wszystkie etapy edukacji. Bo uczyć się trzeba całe życie!


Kto zabrał mój ser, J. Spencer

Króciutka książka biznesowa, którą można byłoby nazwać czymś w rodzaju przypowieści. Jest to historia o zmianach – o tym jak ciężko jest nam coś w życiu zmienić, jak się tych zmian boimy. A przecież nie ma w nich niczego złego – wręcz przeciwnie. Zmiany są bardzo potrzebne w życiu i najczęściej prowadzą do dobrych efektów. Zgadzacie się ze mną?


Jak Cię zabić kochanie, A. Rogoziński

Prosta, szybka lektura – tak bym nazwala tę książkę. Od czasu do czasu bardzo lubię wziąć do ręki taką książkę, która nie jest bardzo wymagająca, nie wstrząsa mną, pozwala się zrelaksować. Tutaj pojawia się jeszcze wątek kryminalny, więc już w ogóle idealnie wpasowała się w moje preferencje. Głównymi bohaterami są małżonkowie, którzy … chcą się nawzajem zabić. A to wszystko z powodu spadku, który został im obiecany pod warunkiem spełnienia odpowiednich postanowień. Komedia pomyłek, zwrotów akcji i niespodziewanych sytuacji idealna na niedzielne popołudnie.


Osioł na ósmym piętrze, R. Knapp

Jest to historia młodego mężczyzny, który z pochodzenia jest Polakiem, ale od lat mieszka w Austrii. Został tu przywieziony przez matkę, tylko na kilka dni – został na wiele lat. Pracuje jako inkasent – sprawdza stan kaloryferów, szczególnie w mniej zamożnych mieszkaniach. Pewnego dnia dostaje informację, że zostało mu przyznane obywatelstwo – to matka wiele lat temu zawnioskowała o jego nadanie. Ludwik początkowo stawia opór, ale koniec końców stawia się przed komisją, która mu to obywatelstwo nadaje. Stając się Austriakiem, pierwsze co go czeka, to wezwanie do wojska. Wymiguje się co prawda z tego obowiązku, ale w zamian za służbę wojskowa, trafia do domu starców jako opiekun. Pracując tam prze kilka miesięcy szuka sensu swojego życia. Czy go znajdzie? Nie będę spojlerować :) 


Pod gołym niebem, J. Carrasco

Najcięższa książka w moim zestawieniu. Gdy lektura porusza temat krzywdzonego dziecka, nigdy nie jest mi łatwo ją dokończyć. Tutaj jednak tak bardzo byłam ciekawa, czy główny bohater ostatecznie odzyska spokój, że czytałam z zapartym tchem. Mały chłopiec ucieka z domu, przed ciężką pracą, ciężkimi warunkami, wykorzystywaniem. Trafia pod skrzydła starca, który pojawia się na jego drodze praktycznie znikąd. Przemierzają razem spalone słońcem hiszpańskie połacie. Wspierają się i dzielą trudny los. To taka książka z serii „twardych, surowych”, które nie czyta sie lekko. Trzeba się na chwilę zatrzymać i podumać.


Chcieć mniej, K. Kędzierska

Jeśli orientujecie się w blogosferze, to wiecie, że Kasia prowadzi bloga Simplicite i znana jest z zamiłowania do minimalizmu. Jest to ostatnio bardzo popularny temat. Po książkę sięgnęła z czystej ciekawości – lubię czytać pozycje osób, które istnieją również jako blogerzy. Mogę wtedy podpatrzeć jaki mają styl w książkach, jak podchodzą do tematu, jak treści różnią się od tego, co można znaleźć na blogu. Po tej lekturze doszłam do wniosku, a właściwie upewniłam się, że i ja w wielu kwestiach jestem minimalistką. I choć zdarzają mi się „skoki w bok” od minimalistycznego podejścia, to jednak dość blisko mi tej idei.


Wdowa, F. Barton

Tę książkę pochłonęłam dosłownie w dwa wieczory – to taka z cyklu, od których nie można się w ogóle oderwać. Thriller z zaginięciem i morderstwem w tle. Tytułowa wdowa nie ma lekkiego życia – jej mąż oskarżony jest o morderstwo, ich życie nie jest lekkie, ciągną się za nimi tłumy reporterów, próbujących dojść do prawdy. Pewnego dnia mąż ginie pod kołami autobusu. Jean mimo, że jest w szoku po śmierci męża, odczuwa również ulgę. Z jednej strony ulgę, ale z drugiej nadal żyje w napięciu, ponieważ świat chce poznać prawdę o morderstwie małej dziewczynki. Jean pod presją zgadza się udzielić wywiadu dużej gazecie – przechodzimy z nią krok po kroku do rozwiązania zagadki, która swoja drogą okazuje się dość zaskakująca. Zdecydowanie thrillery są moim ulubionym gatunkiem literackim. 


Magia olewania, S. Knight

Po tę książkę również sięgnęłam z czystej ciekawości. Bodajże w zeszłym roku wszędzie widziałam „Magię sprzątania” Marie Kondo, a okładka Magii olewania jest do niej łudząco podobna. I co się okazało – autorka pisze, że nieco się inspirowała twórczością Kondo. Książka jest taka sobie, a to może dlatego, że jest w niej dużo nawiązań przede wszystkim do amerykańskiej rzeczywistości, która jednak jest odmienna od tej naszej polskiej. Może gdyby była bardziej przystosowana do naszych realiów, byłaby lepsza w odbiorze. Głównym przekazem autorki jest fakt, żeby umieć znaleźć w życiu rzeczy i osoby, na których nam zależy i oddzielić je od tych, które są nieistotne, które negatywnie wpływają na nasze życie. Z tym akurat mocno się zgadzam, bo naprawdę nie ma sensu zajmować sobie głowy rzeczami nieistotnymi. Lepiej się zając czymś, co wniesie wartość do życia :) Serio!

Całkiem nieźle zaczął mi się ten rok – na liście przeczytanych mam już kolejne dwie pozycje, ale one znajdą się już w kolejnym podsumowaniu. Jeśli macie jakąś lekturę do polecenia, to ja bardzo chętnie przygarnę :) 

(Visited 165 times, 1 visits today)