Garachico i Masca, czyli jak nie dać się zwariować na serpentynach

Kwiecień 28
1 Comment

Już co nieco wspominałam Wam o drogach na Teneryfie – to nie tylko autostrady, ale i pozakręcane serpentyny, po których jazda może słabe żołądki przyprawić o istny zawrót. Dzisiaj opowiem Wam o dwóch takich miejscach, do których droga nie należała do najprostszych. No, ale przecież nie samą drogę pokazywać – same miasta są niezwykle urocze i choć w jednym nie udało nam się nawet zaparkować, to i tak warto o nich napisać. Zapraszam Was do Garachico i Masci.

Garachico

Ta malutka miejscowość znajduje się w północno-zachodniej części Teneryfy. Jadąc z naszej miejscowości (Galletas), kierowaliśmy się właśnie na północ i pierwszym miejscem, o które zahaczyliśmy był punkt widokowy (mirador) na wzgórzu. Rozciągała się stamtąd przepiękna panorama nie tylko na Garachico, ale i ogólnie na tę część wyspy. Wciąż i wciąż zachwyca mnie potęga oceanu i to jak pięknie wygląda, gdy obija się o wybrzeże. Już sam ten widok przyprawia o wspaniały nastrój, bo czyż może być coś piękniejszego niż potęga natury?

teneryfa

teneryfa

Po zjeździe do miejscowości okazało się, że to urocza mieścinka, z historią. Jeszcze kilka wieków temu to właśnie tutaj był główny port Teneryfy. Statki pływały stąd do Europy i Ameryki, ale wszystko skończyło się w XVIII wieku, kiedy to miał miejsce wybuch wulkanu. Wtedy to Garachico straciło swoją pozycję głównego portu wyspy.

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

SELFIE TIME :D

teneryfa

Na szczęście w tej całej tragedii obyło się bez ofiar, a miasto zyskało rozgłos, dzięki naturalnym basenom, które utworzyły się wskutek działania lawy. Tego dnia, gdy zwiedzaliśmy miasteczko, były dosyć spore fale, więc nie było zbyt wielu chętnych do kąpieli. Widzieliśmy tylko dwóch śmiałków, którzy przymierzali się do pływania.

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

Już praktycznie przy wyjeździe z miasta przystanęliśmy na moment, żeby zrobić sobie mini sesje zdjęciową w kamiennych instalacjach, które zostały tam zamontowane. Oczywiście nie tylko my o tym pomyśleliśmy – tłumy osób chodziły w tę i we w tę. Dlatego też moje zdjęcie nie jest zrobione z przodu, tylko odrobinę z boku, ale co tam ;)

teneryfa

Na koniec Garachico jeszcze kilka kadrów – panorama i okolica. A okolica warta uwagi – zielona, przepiękna. W tej części wyspy krajobraz jest naprawdę wspaniały. Różni się znacznie od tego, który można zobaczyć w okolicach wulkanu czy chociażby na południu Teneryfy.

teneryfa

teneryfa

teneryfa

Masca

Zanim dotarliśmy do Masci musieliśmy zmierzyć się z chyba najbardziej znanymi zakrętami na wyspie. Jak popatrzycie sobie na GPS lub mapę Google będziecie wiedzieli o czym mówię. Zakręt za zakrętem, a do tego tak ostre, że totalnie nie widać co jest za nim. Najlepiej używać tutaj klaksonu, żeby samochód nadjeżdżający z naprzeciwka wiedział o naszej obecności. Generalnie tę trasę samochód pokonywał na biegu nr 1 lub 2, więcej nie było szans ;) Jechaliśmy brzegiem drogi, więc widoki które mieliśmy okazję podziwiać były naprawdę niesamowite. Chociaż muszę Wam się przyznać, że byłam w niektórych momentach tak wystraszona, że raczej mało będzie tych moich – skorzystałam zatem z uprzejmości znajomych i dzisiaj mogę Wam zaprezentować kilka perełek z okolic Masci. Do wioski pojechaliśmy w niedzielę i to był ogromny błąd. Samochodów było tak dużo, że nie było szans się zatrzymać – parkowały nawet na rondzie! A musicie wiedzieć, że nie ma tutaj ryneczku czy publicznych parkingów. Ta miejscowość leży na zboczu i ciągnie się praktycznie tylko wzdłuż drogi, więc jeśli nie uda się zaparkować gdzieś przy trasie, to trzeba jechać dalej. I tak wlaśnie zrobiliśmy – pojechaliśmy kawałek za Mascę i na ostatnim wolnym miejscu parkingowym usytuowanym na wzgórzu, mogliśmy podziwiać widoki. A faktycznie było co – sami się przekonajcie! Nie potrafiłam wybrać najpiękniejszych zdjęć, więc będzie ich całkiem sporo :) 

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

A tutaj jeszcze krótki film, na którym zobaczycie jak faktycznie ta droga wyglądał – tutaj nieco jej łagodniejsza wersja, już w trakcie zjeżdżania z wioski.

Te dwa miejsca były naprawdę piękne i mogę powiedzieć, że pokazywały prawdziwą esencję Teneryfy. Jak Wam się podoba?