Frankfurt nad Menem – miasto pieniędzy, seksu i polskich ofiar

Czerwiec 26
5 komentarzy

Coś czuję, że w nadchodzących tygodniach będzie sporo postów o podróżowaniu. Bo przecież mamy lato, prawda? A co się robi latem – odpoczywa, relaksuje i podróżuje. Mam nadzieję, że moje propozycje przydadzą Wam się, gdy tylko będziecie przebywać w opisywanych przeze mnie miejscach. Dzisiaj przeniesiemy się do Frankfurtu nad Menem. Nie byłam jeszcze w tym mieście, ale dzięki relacji Agnieszki mam na nie coraz większą ochotę. Zapraszam Was na kilka ciekawostek!

frankfurt

Frankfurt to zdecydowanie nie tylko miasto pieniędzy, seksu i polskich ofiar, ale też miasto kultury i historii. Jednak właśnie te trzy pierwsze określenia zapadają najbardziej w pamięć, gdy się widzi dużą liczbę wieżowców, symbol Euro w pobliżu Europejskiego Banku Centralnego, nocne kluby przy dworcu głównym i poznaje cmentarz z 518 ofiarami obozu koncentracyjnego we Frankfurcie.

frankfurt dworzec

Zacznę od kultury i historii. Jeśli znacie wyspę muzealną w Berlinie albo Dzielnicę Muzeów w Wiedniu, tutaj tych muzeów jest podobna, a może nawet większa liczba, w tym Żydowskie, Historyczne, Filmu, Kultur Świata, Komunikacji, Architektury, Sztuk Stosowanych i jeszcze kilka innych. Wszystko jest bardzo dobrze oznaczone i warto udać się do przynajmniej kilku wzdłuż wybrzeża Menu.

frankfurt kościół

Historia jest we Frankfurcie żywa, szczególnie na starówce, gdzie możemy odwiedzić Kościół Św. Pawła, w którym to odbyła się m.in. dyskusja na temat Polaków i ich praw w zaborze pruskim w czasie rewolucji 1848 roku. Historia to też tzw. Römer, czyli ratusz Frankfurtu i symbol tego miasta. Nie pytajcie nikogo o ratusz, pytajcie o Römer, inaczej prawdopodobnie nie otrzymacie skutecznej odpowiedzi.

Römer to pierwotnie nazwisko rodziny kupieckiej, która sprzedała budynek wraz z jednym budynkiem obok, tzw. Złotym Łabędziem, miastu w 1405 roku, które z kolei przeznaczyło go na ratusz. Römer to obecnie środkowy z trzech stojących obok siebie budynków.

frankfurt romer

Przejdźmy do pieniędzy. Frankfurt to zdecydowanie bogate miasto, co widać np. już po tym, że bezdomni narkomani otrzymują codziennie swoją dawkę metadonu, który ma im zastępować narkotyki, w specjalnym budynku, położonym blisko dworca głównego. Olbrzymich rozmiarów symbol waluty Euro, umieszczony kilkadziesiąt metrów od „starówki”, mówi sam za siebie. Jedna z narracji Muzeum Historycznego Miasta Frankfurt przedstawia Frankfurt jako miasto kupieckie i jest to wizerunek oczywiście przede wszystkim z myślą o turystach i odwiedzających.

frankfurt

Niestety jest to też wyczuwalne w rozmowach z mieszkańcami Frankfurtu – nie ze wszystkimi oczywiście, bo ze wszystkimi nie miałam okazji rozmawiać. Nie są tu jednak wyczuwalne ani południowo-europejskie, ani tym bardziej słowiańskie wpływy (w domyśle: gościnność). Każdy płaci za siebie w lokalu, co najwyżej ktoś może Ci zafundować drugi napój, jeśli ty postawiłaś/-łeś pierwszy. Na każdym kroku podkreśla się własne „inwestycje finansowe” nawet w przedsięwzięcia pro publico bono. I to jest smutne, ale prawdziwe i lepiej być na to przygotowanym, gdy się tam wybiera.

Jeśli nie pieniądze to wpływ, pozycja, Frankfurt i Frankfurterki konkurują w ogólno-niemieckich, a nawet światowych zawodach, np. o to, kto przyciągnie więcej turystów, nawet jeśli magnesem na turystów ma być uwikłanie w nazistowską przeszłość. W planach jest jak najszybsze zbudowanie centrum dokumentacyjnego nazizm, tak jak w kilku innych dużych miastach w Niemczech.

Kolej na seks. Poza Amsterdamem i teraz Frankfurtem nie znam innego miasta, które w swoim przewodniku „chwaliłoby” się burdelami w bliskiej odległości od dworca. I to też warto wiedzieć, już podczas rezerwowania hotelu. Ja nie wiedziałam i gdy to przeczytałam, a następnie budziły mnie w nocy stale otwierające się i zamykające się drzwi, miałam nie tylko nieprzespaną noc, ale też wytłumaczenie jak na dłoni. Jednak uwaga: hotel nie zwracał pieniędzy za pobyt…

franfkurt katzbach

Wreszcie najważniejsze. Czy słyszeliście o tym, że we Frankfurcie istniał obóz koncentracyjny? I że zginęło tam ponad 1.000 polskich ofiar. Nie? Nic dziwnego, nie ma na ten temat ani jednej książki po polsku. Nie ma miejsca pamięci, które można byłoby odwiedzić i zapoznać się z historią tego obozu. Fakt, że nie ma książki po polsku, można jeszcze jakoś zrozumieć. Brak dociekliwych polskich autorów.

Jeśli jednak interesuje Was ten wątek frankfurckiej mozaiki udajcie się do Teatru Gallus na terenie byłego obozu koncentracyjnego i poproście o mini broszurkę, która zawiera najbardziej podstawowe informacje na ten temat. Teatr ten prowadzi człowiek uwrażliwiony na temat losu ofiar tego obozu i świadomy odpowiedzialności, która spoczywa na „spadkobiercach tej spuścizny”.

frankfurt

Nie wiem, co musiałoby się stać, aby ten unikatowy fakt, że w tak dużym i ważnym niemieckim mieście istniał obóz koncentracyjny został uznany za ważny i ofiary zasłużyły na trwałe upamiętnienie powiązane również z celami edukacyjnymi (nie tylko w formie tablicy pamiątkowej). Może tylko zdobycie władzy w mieście przez zwolenników AfD, czyli Alternatywy dla Niemiec, nowej partii politycznej, założonej w 2013 roku, która ma bliskie powiązania z neonazistami i cieszy się ich poparciem. Boję się, że wówczas interpretacje tego faktu i losu ofiar mogłyby odbiegać od standardów praw człowieka.

Nie zniechęcajcie się. Odwiedzajcie Frankfurt! To miasto pełne kontrastów, ale też tętniące życiem, jak każda wielka metropolia. Mam nadzieję, że udało mi się Wam ten tygiel kultur i mozaikę wątków choć trochę przybliżyć.

Wpis gościnny: Agnieszka Kudełka, germanistka i historyczka, www.agnieszkakudelka.pl

To co, kto z Was odwiedził już Frankfurt?

(Visited 932 times, 1 visits today)