#dolnoslaskiezdzieckiem, czyli Karkonosze spacerowo

10 sierpnia
No comments yet

Tegoroczny wyjazd wakacyjny podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszym była super komfortowa podróż Pendolino nad morze, a drugim był wyjazd samochodem w Karkonosze. W związku z tym, że w Trójmieście głównie spacerowaliśmy, albo byliśmy na plaży, to nie będę się o nim rozpisywać. Zdecydowanie ciekawiej pod kątem bloga było w Karkonoszach i to właśnie tam Was zapraszam. Pokażę Wam kilka miejsc, które odwiedziliśmy. Przypominam, że podróżowaliśmy z roczniakiem, więc jeśli masz dziecko w tym wieku, to dowiesz się jakie miejsce można spokojnie wybrać jako cel wycieczki. Ci z Was, którzy dzieci nie mają albo mają starsze, też znajdą tu coś dla siebie – każde z tych miejsc miałabym na liście do zobaczenia :)

Karkonosze z dzieckiem

Zaczniemy od tej części, która jest bardziej wymagająca – spacery wśród natury, w tym wyjście typowo górskie. A zatem plecaki na plecy, dzieci do nosideł turystycznych i ruszamy na Śnieżkę :) Tutaj od razu kilka informacji na temat transportu małego człowieka – my korzystamy z zupełnie nie wypasionego nosidełka, które wygląda jak plecak i sprawdza nam się ono doskonale. Młody odkąd zaczął siedzieć był przyzwyczajany do niego i teraz bez problemu zdobywa z nami mniejsze i większe szczyty. Umie w nim spać, więc cieszy mnie to bardzo, bo ten fakt znacznie ułatwia wędrówki – jest po prostu mniej kombinacji. Na szlakach widujemy rodziców z dziećmi w nosidłach typu Tula i o ile maluszki to jeszcze jako tako, ale ze starszymi wydaje mi się to być bardzo niekomfortowe. W plecaku jednak kręgosłup jest mniej obciążony, bo można go sobie idealnie wyregulować. Polecam zatem takie rozwiązanie – wybór na rynku jest ogromny. 

Śnieżka (1603 m n.p.m.)

Nasza trasa zaczynała się w Karpaczu, na parkingu na ulicy Olimpijskiej (jest tam sporo płatnych parkingów w cenach ok. 20-30 złotych za dobę) – wyszliśmy tam na szlak żółty, którego pierwszym punktem postojowym było dla nas Schronisko PTTK Strzecha Akademicka. To podejście cały czas pnie się w górę, więc na pewno można poczuć w nogach, że wysokość z każdym krokiem nam wzrasta, ale nie jest to moim zdaniem trudna trasa – wygląda jak autostrada dla pieszych, więc zdecydowanie chodzi nią dość dużo ludzi. Mamy tu trochę lasu, a trochę odkrytej przestrzeni. Natura pokazuje się w całej okazałości, co mnie akurat bardzo się podoba za każdym razem gdy jestem na jakimś szlaku. Po krótkiej przerwie w schronisku ruszyliśmy dalej.

dolnoslaskiezdzieckiem

dolnoslaskiezdzieckiem

karkonosze z dzieckiem

dolnoslaskiezdzieckiem

W dalszą drogę ruszyliśmy szlakiem niebieskim, prowadzącym do Domu Śląskiego, czyli kolejnego schroniska. Jest ich tu prawdziwe zatrzęsienie, więc jeśli w jednym nie zjecie czegoś, to można iść spokojnie dalej. No chyba że jest na szlaku bardzo dużo ludzi, to wtedy lepiej zjeść wcześniej, bo im dalej, tym kolejki coraz większe. Do samej toalety w Domu Śląskim trzeba było czekać około pół godziny. Z Domu Śląskiego na Śnieżkę poszliśmy szlakiem czerwonym, który był dość stromy – następnym razem wybralibyśmy ten łagodniejszy, czyli niebieski. Ale daliśmy radę. Na szczycie wiało okrutnie, więc jakoś długo nie zagrzaliśmy miejsca, ale pieczątki do książeczki PTTK sobie (ups! malcowi) nabiłam.

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

karkonosze z dzieckiem

Ze Śnieżki schodziliśmy szlakiem czerwonym, który trzeba przyznać, że łatwy nie jest na samym początku – szczególnie jeśli idzie się nim pod górę. Jest znacznie bardziej stromy, więc jeśli dość mocno świeci słońce, to można się tu konkretnie napocić. Nasza trasa prowadziła przez obecnie niedziałające schronisko PTTK Nad Łomniczką. Cała trasa to bite 15 km, a jej przebieg możecie zobaczyć poniżej. Jak najbardziej jest to trasa, którą można pokonać z roczniakiem w nosidełku turystycznym lub innym. 

szlak na sniezke

Szrenica (1362 m n.p.m.)

Wejście na Szrenicę rozpoczęliśmy zaparkowaniem w Szklarskiej Porębie – tym razem na dzikim parkingu, bo akurat ten, na którym chcieliśmy się zatrzymać był już pełny. Ale poprzedniego dnia widzieliśmy, że były tam zaparkowane samochody, więc też skorzystaliśmy z tej możliwości. Można powiedzieć, że początek naszej trasy to Rozdroże pod Kamieńczykiem i szlak czerwony. Trasa zaczyna się dość urokliwie, bo wodospadem – Kamieńczyk i schroniskiem. Ledwo zaczniesz iść, a już możesz mieć postój na herbatę ;) 

szrenica

szrenica

Zaraz za wodospadem należy kupić bilet do Karkonoskiego Parku Narodowego (cena w 2021 roku to 8 PLN dla osoby dorosłej) i można dalej podążać czerwonym szlakiem, który zaprowadzi nas do Schroniska PTTK na Hali Szrenicowej. To jeszcze nie jest szczyt, ale można tu chwilę odpocząć przed końcowym podejściem do celu. Nam akurat trafiła się taka pogoda w kratkę – wchodząc mieliśmy słońce, ale gdy tylko dotarliśmy pod schronisko, to na niebo zaszły czarne chmury i zrobiło się dość wietrznie. Właściwie taka zmienna pogoda utrzymywała się już później przez cały czas. Gdyby nie ona, to może nasz spacer byłby nawet chwilkę dłuższy i zahaczylibyśmy też o Błędne Skały, do których stad jest stosunkowo niedaleko. Ale to innym razem! 

szrenica

szrenica

szrenica

szrenica

Już niedaleko Szrenicy zaczęła pojawiać się kosodrzewina, którą akurat na szlakach uwielbiam. Daje poczucie tego, że jestem w zupełnie innym miejscu niż podczas zwykłego spaceru po lesie. 

szrenica

szrenica

szrenica

Na samej Szrenicy wiało tak, że głowę chciało urwać. Trzeba było zatem szybko robić fotki, korzystać z łazienki i podziwiać widoki, a następnie raz dwa zmykać na szlak powrotny. 

szrenica

szrenica

szrenica

A ten był naprawdę bardzo urokliwy – ścieżka położona jest właściwie na styku Polski i Czech, i przebiega obok skałek Trzy Świnki, a później ponownie piękną trasą, wyłożoną drewnianymi pomostami. Bardzo mi się tam podobało – zdecydowanie mój klimat jeśli chodzi o wygląd szlaków górskich. 

szrenica

szrenica

szrenica

szrenica

Ta trasa liczyła ok. 12 km i przedstawiała się następująco. Na Szrenicę również wejdziecie z maluchami. 

szrenica szlak

Kolorowe Jeziorka (Rudawski Park Krajobrazowy) i Wielka Kopa (871 m n.p.m.)

Zdarza mi się robić screeny zdjęć z różnych pięknych miejsc, które zobaczę na Instagramie. Dwa lata temu zrobiłam sobie screen Kolorowych Jeziorek i totalnie o nich zapomniałam. Teraz, będąc w Karkonoszach i czytając zupełnie inny wpis, w którym były opisane, przypomniałam sobie, że bardzo chciałam zobaczyć to miejsce. Ponieważ nie mieliśmy bardzo sztywnych planów, rach ciach zdecydowaliśmy że na drugi dzień wybieramy się właśnie tutaj. 

Żeby zobaczyć to miejsce musicie udać się do miejscowości Rudawy Janowickie i zaparkować na jednym z kilku dostępnych parkingów. Ceny wahają się między 5 a 10 złotych. Jeden z parkingów jest położony tuż przed wejściem do Rudawskiego Parku Krajobrazowego, na terenie którego znajdują się jeziorka. Cytując informacje ze strony:

Cztery jeziorka: żółte, purpurowe, błękitne i czarne leżą na zboczu Wielkiej Kopy. Zabarwienie wody w akwenach związane jest ze składem chemicznym ścian i dna wyrobisk.

Na początku XVIII w. ówcześni mieszkańcy Rohnau (obecnie Wieściszowice) zaczęli wydobywać łupki pirytonośne, w które obfituje tutejsza gleba. Powstała tu kopalnia pirytu, który był następnie przerabiany na kwas siarkowy. Gdy na początku XX w. zniknęła kopalnia do głosu doszła natura. Woda wypełniła wyrobiska pokopalniane, tworząc zjawiskowe jeziorka.

Co do kolorów jeziorek to trzeba mieć na pewno na uwadze to, że duże znaczenie ma pora roku, w której je odwiedzicie. Latem kolory mogą odbiegać od zamierzonych ze względu na to, że w wodzie jest znacznie więcej żyjątek, które ten kolor zmieniają. Niemniej jednak miejsce jest moim zdaniem warte zobaczenia, chociażby ze względu na ukształtowanie terenu i możliwość pospacerowania w pięknych okolicznościach przyrody. Polecam jednak wybrać się tu rano, gdy turystów nie ma jeszcze zbyt wielu. 

rudawy

Żółte jeziorko

Purpurowe jeziorko

Błękitne jeziorko

Zielony stawik (okresowo wysycha)

Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer, to mijając ostatnie jeziorko, możecie pójść dalej w stronę Wielkiej Kopy. My tak właśnie zrobiliśmy, choć nie do końca było to planowane. Tego dnia było dość ciepło i mnie akurat ten spacer dał się dość mocno we znaki. Miałam wrażenie, że idziemy nieskończenie długo ;) Sama Wielka Kopa jest zalesiona i nie ma z niej praktycznie żadnych widoków, więc wyprawa tutaj jest typowo spacerowa. 

Zamek Bolczów

Jednym z głównych celów tego wyjazdu były oczywiście odwiedziny na zamkach, w które Dolny Śląsk jest bogaty. Ostatecznie plan nie został do końca zrealizowany, ale można było się z tym liczyć. Na przykład zamek Chojnik musi poczekać na swoją kolej, ponieważ malec dwa razy zasnął nam dosłownie 5 minut przed tym jak mieliśmy wysiadać z samochodu. No i co – przecież nie odmówisz dziecku snu :D 

Pierwsza wzmianka o zamku Bolczów pochodzi z 1375 roku. Został on zbudowany z wykorzystaniem skałek granitowych, ale pierwotna forma była w kolejnych latach zmieniana na skutek podbojów. Niestety jest to też miejsce, które poddało się najazdowi Szwedów i w wyniku pożaru w 1645 roku zostało obrócone w zgliszcza. Dziś mamy tutaj trwale zachowaną ruinę, po której można spacerować i podziwiać widoki na okolicę. Jak zobaczycie na jednym ze zdjęć, da się tutaj wjechać wózkiem. My wybraliśmy ponownie nosidełko. 

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

zamek bolczów

Zamek Czocha

Uwielbiam takie zamki, które zostały dobrze zachowane i wyglądają zjawiskowo. Taki właśnie jest ten zamek, choć może jego otoczenie nie jest jakieś mega atrakcyjne. Położony jest w małej miejscowości Sucha i można tutaj zaparkować na bezpłatnym parkingu, znajdującym się dosłownie kilka chwil spaceru od głównego wejścia. Żeby móc wejść na teren zamku, należy uiścić opłatę – są różne opcje zwiedzania. Tego dnia akurat nie wchodziło u nas w grę zwiedzanie z przewodnikiem, więc zdecydowaliśmy się tylko na bilety na dziedziniec. 

Z takim biletem można śmiało pozwiedzać zamek z zewnątrz i chwilkę połazić po krużgankach i małym dziedzińcu. Jego powstanie to początek XIII wieku, a w tym momencie należy do spółki będącej własnością Agencji Mienia Wojskowego. Nie wszystkie części zamku są odrestaurowane, co widać chociażby w drodze na parking. Ze względu na swój majestatyczny wygląd, zamek był wykorzystywany kilkukrotnie w realizacjach filmowych. 

czocha

czocha

czocha

czocha

czocha

czocha

czocha

czocha

czocha

Zamek Książ

Jest to trzeci co do wielkości zamek w Polsce, więc nie mogliśmy go ominąć, rzecz jasna. Od razu powiem, że nie zwiedziliśmy go w środku, bo już było tego dnia za późno, ale mam nadzieję, że innym razem uda się zrealizować taki plan. Myślę, że wnętrza robią niemałe wrażenie, podobnie jak jego obejście.  

W źródłach historycznych jego powstanie jest datowane na końcówkę XIII wieku i związane jest z osobą księcia Bolka I. Dzisiaj mamy tu również hotel i restaurację, a komnaty można oczywiście zwiedzać. W tym momencie (lipiec 2021r.) zwiedza się tylko z audioguide – nie ma możliwości zwiedzania indywidualnego z przewodnikiem. Można to zrobić jedynie w grupach zorganizowanych.  

książ

książ

książ

książ

książ

książ

książ

Zamek Bolków

Zamek ten znajduje się w miejscowości o dokładnie tej samej nazwie i uważam, że warto tutaj przyjechać. My najpierw wybraliśmy się na obiad, a później na spacer pod górę. Zamek zrobił na mnie niemałe wrażenie, z tego względu, że jest monumentalny i rozpościerają się z niego piękne widoki. Pierwsza wzmianka na jego temat to również końcówka XIII wieku – zdecydowanie ten czas obfitował na tym terenie w liczne budowy. Może nie było żurawi budowalnych, tak jak teraz mamy w miastach, ale na pewno dużo się tutaj działo w tamtych czasach. 

Jak się możecie domyślić na przestrzeni dziejów zamek przechodził z rąk do rąk, żeby ostatecznie po II wojnie światowej trafić w ręce państwa. Szkoda tylko, że na początku XIX wieku zaczął popadać w ruinę – myślę, że i tutaj byłoby wiele pięknych komnat do zwiedzania. Co ciekawe – w 2001 roku kręcono tutaj sceny do polskiego filmu Wiedźmin. 

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

bolków

Pałac Łomnica

Oprócz tego, że jestem fascynatką zamków, to kocham również pałace. Mają one nieco inny charakter, ale jeśli tylko są fajnie zachowane, to również wzbudzają moje zainteresowanie. Dość często można w nich znaleźć hotele i restauracje, więc tym bardziej lubię takie miejsca odwiedzać. Kawa i ciastko w takim otoczeniu smakują wyśmienicie. Jeśli zatrzymacie się na przykład w Jeleniej Górze, to do Pałacu w Łomnicy macie ok. 5 km drogi. Pałac został wybudowany w XVII wieku, w stylu barokowym, a wraz z nim budynek mieszkalny zwany Domem Wdowy, w którym obecnie mieści się restauracja i hotel. W budynku pałacu natomiast jest muzeum. Dzisiaj znajduje się w rękach prywatnych, jak wiele tego typu miejsc na Dolnym Śląsku – właścicielami są zazwyczaj spółki lub rodziny pochodzące z Niemiec. 

pałac w łomnicy

pałac w łomnicy

pałac w łomnicy

pałac w łomnicy

pałac w łomnicy

pałac w łomnicy

Tyle Moi Drodzy – tak wyglądała nasza wycieczka na Dolny Śląsk. Wszystkie miejsca, które Wam pokazałam są moim zdaniem warte odwiedzenia z roczniakiem – nie ma się czego bać :)

(Visited 27 times, 1 visits today)