Costa Adeje, Los Cristianos i Playa de las Teresitas, czyli przegląd plaż na Teneryfie

Kwiecień 18
No comments yet

Po wejściu na wulkan i wysiłku z tym związanym, nadszedł czas na teneryfski relaks. Od razu muszę Wam tutaj powiedzieć, że w marcu pogoda nie jest jeszcze super idealna na smażenie się na słoneczku i pluskanie w wodzie, ale pierwsze próby można podejmować. Samo opalanie się jest jak najbardziej możliwe – ba! nawet można się nabawić oparzenia, więc koniecznie pamiętajcie o filtrach przeciwsłonecznych. Nawet jeśli w Polsce w dniu wyjazdu jest zaledwie kilka stopni. Na wysokości Afryki będzie zdecydowanie więcej – gwarantuję Wam to :)

Dwie pierwsze miejscowości kurortowe znajdują się na południu wyspy, trzecia na północnym wschodzie. Postanowiłam połączyć je w jednym wpisie, żeby pokazać Wam tę nieco bardziej „all inclusive” stronę wyspy. Czyli taką, do której z przyjemnością wybiorą się Ci z Was, którzy preferują leniwy wypoczynek nad basenem czy na plaży. Bo i tak na Teneryfie można, a nawet czasami trzeba!

Costa Adeje

Costa Adeje to nie jedna miejscowość, ale właściwie cały ich kompleks, składający się głównie z hoteli i basenów. Jest to najbardziej turystyczne miejsce na wyspie, w którym byliśmy. Tutaj można było się poczuć dokładnie jak w nadmorskim kurorcie, gdzie turyści z całego świata zjeżdżają na wakacje all inclusive i oddają się odpoczynkowi przy hotelowych basenach. To tutaj właśnie temperatura powietrza jest przez cały rok praktycznie taka sama i można być niemalże pewnym, że wybierając ten kierunek, wakacje będą udane. W dniu, w którym się tam wybraliśmy pogoda nie zawiodła i było dużo cieplej niż w poprzednie dni.

Może sama plaża nie jest tutaj jakaś zachwycająca, ale wielkie kompleksy hotelowe skutecznie rekompensują te braki swoim gościom. My wybraliśmy się po prostu na spacer wzdłuż nabrzeża i podziwialiśmy widoki na ocean. Plaża, jak wspomniałam, nie robiła piorunującego wrażenia. Owszem można było wypożyczyć leżak i parasolkę, nawet sporo osób się kąpało, ale umówmy się – nie jest to plaża marzeń z przepięknym piaskiem. Ot, można się tutaj wybrać na kawę.

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

Po krótkiej przerwie na kawę i coś słodkiego, ruszyliśmy na spacer w drugą stronę nabrzeża – gdyby się uparł, to cały kompleks Costa Adeje można pokonać na nogach, spacerując wzdłuż nabrzeża ciągnącego się razem z barami, hotelami i plażami. A do tego wszędzie przepiękna roślinność.

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

Los Cristianos

Ta część kurortu wydała nam się nieco bardziej swojska – przypominała odrobinę polskie warunki. Tutaj nie było już tak „luksusowo” i można było poczuć się bardziej swobodnie. Co nie oznacza, że zniknęły hotelowe molochy – nic z tych rzeczy. Po prostu jakoś tak było tutaj nieco inaczej. Leżakowaliśmy głównie na Playa de las Vistas, ale przespacerowaliśmy się właśnie na Playa de los Cristianos, która była położona tuż obok. I wreszcie zrobiłam sobie zdjęcie z plamą, no bo jak to – być w ciepłych krajach i nie mieć zdjęcia z palmą? Toż to nie przystoi ;)

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

Playa de las Teresitas

Jak wspomniałam na początku wpisu, ta plaża znajduje się w innej części wyspy – w północno-wschodniej. Jeśli wybieracie się do Candelarii albo Santa Cruz de Tenerife, to za jednym zamachem można zobaczyć właśnie to miejsce. No chyba że zamierzacie leżakować cały dzień, no to wtedy już tylko tutaj. Ta plaża jest również na najsłynniejszym zdjęciu teneryfskich plaż. Gdy wpiszecie w Google hasło Teneryfa, to ona powinna pojawić się jako jedna z pierwszych. Ja akurat takiego ujęcia nie mam, ale pokażę Wam inne.

Swój jasny piasek Playa de las Teresitas zawdzięcza temu, że został on tu … nawieziony z pustyni. Miało to miejsce w latach 70-tych ubiegłego wieku. Do tego jeszcze wybudowano spory falochron i plaża turystyczna gotowa! Wcześniej był tu piasek wulkaniczny, czarny, więc nie był aż tak bardzo atrakcyjny turystycznie. Sama plaża położona jest bardzo fajnie, bo pod olbrzymimi skałami. Robi to niesamowite wrażenie – leżysz na piasku, podziwiasz ocean, a gdy tylko odwrócisz głowę, masz nad sobą ogromne skały. Kojarzy mi się to ze zdjęciami z Chorwacji – nie byłam tam, ale podobne widoczki widziałam na blogach czy zdjęciach znajomych.

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

teneryfa

Pod wieczór woda wydawała się już nieco cieplejsza i nawet myślałam nad wejściem do niej, ale ostatecznie nie zdecydowałam się. Ja jednak preferuję ciepłe jak zupka wody morskie, a nie te przejmująco zimne oceaniczne. Może następnym razem ;)

Jak widzicie, Teneryfa dostarcza ogromu różnorodności – tutaj naprawdę nie można się nudzić! Góry, ocean, plażowanie, spacery – każdy znajdzie coś dla siebie!

(Visited 1 099 times, 1 visits today)