Daj się poznać architektko krajobrazu

Luty 13
No comments yet

Niezmiernie się cieszę, że na blogu zagościła kolejna wspaniała dziewczyna – przedstawiam Wam dzisiaj Anię, architektkę krajobrazu. Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem osób, które zajmują się właśnie architekturą, niezależnie od jej kierunku. Gdybym miała w przeszłości więcej odwagi, wybrałabym właśnie taką drogę. Zmiana pomysłów w praktyczne realizacje wydaje mi się być wspaniałym pomysłem na realizowanie się zawodowo.  Zaczynajmy!

Daj się poznać architektko krajobrazu

1) Aniu, opowiedz nam jak to się stało, że zostałaś architektką krajobrazu.

Z niewiedzy… Chciałam projektować ogrody przydomowe i wydawało mi się, że tym właśnie zajmuje się architekt krajobrazu. Wiele osób tak myśli. Jednak na studiach okazało się, że to tylko jedna z możliwości. Mówi się nawet, że projektowanie ogródków to coś, czym zajmują się architekci krajobrazu, zanim nie znajdą sobie czegoś ciekawszego do roboty. To dość krzywdzące stwierdzenie. Mam wiele koleżanek, które odnalazły się w takiej tematyce i nie wyobrażają sobie pracy przy dużych inwestycjach. Ja z kolei zupełnie porzuciłam myśl o projektowaniu ogrodów przydomowych. 

To może dobra okazja, żeby powiedzieć czym może zajmować się architekt krajobrazu. Poza wymienionymi ogrodami przydomowymi, mamy jeszcze ogrody szkolne, przedszkolne, przy instytucjach, ogrody zabytkowe np. przy pałacach, dworach, parki i skwery miejskie, ale też zieleń przy drogach, zagospodarowanie terenu wokół autostrad. Architekci krajobrazu mogą również pracować przy planach miejscowych i współtworzyć plany ochrony parków narodowych. Jak widać to bardzo szeroki zakres. Do tego należy dodać wszystkie dziedziny pokrewne, bo ten zawód łączy wiedzę techniczną, przyrodniczą i humanistyczną. Osoby zainteresowane odsyłam do czwartego odcinku podcastu Nieplac zabaw, w którym spotyka się trzech architektów krajobrazu, a każdy z nich zajmuje się czymś innym ;)

2) Dzisiaj prowadzisz swoja firmę specjalizującą się w projektowaniu placów zabaw – dlaczego akurat one?

Tak, z całego spektrum możliwości, które omówiłam powyżej, skupiłam się na bardzo wąskiej specjalizacji. Zanim poszłam na studia byłam zaangażowana w jeden z ruchów kościelnych. Proboszcz z sąsiedniej parafii poprosił mnie o poprowadzenie grupy oazowej. Tak zaczęłam pracę z dziećmi. Gdy skończyłam studia dostałam pracę w jednym z najlepszych krakowskich biur architektonicznych. Ale brakowało mi pracy z dziećmi. Zmieniłam więc biuro projektowe na instytucję kultury. Stworzyłam autorski program edukacji architektonicznej. Prowadziłam warsztaty z dziećmi i szkoliłam nauczycieli. Ale brakowało mi projektowania. Ostatecznie otworzyłam firmę, pracownię k. (dokładnie 10 lat temu!), gdzie udało mi połączyć dwie pasje. Projektuję dla dzieci, ale też często projektuję z dziećmi. Jeśli tylko mam taką możliwość projektowanie zaczynam od warsztatów architektonicznych dla dzieci, które będą później z danego placu zabaw korzystać.

architektka krajobrazu

architektka krajobrazu

3) Czy masz swój ulubiony projekt albo taki, który z jakiegoś powodu zapadł Ci w pamięć?

Przez 10 lat takich szczególnych projektów uzbierało się trochę. Mogę opowiedzieć o czterech? ;) (jasne! – dopisek Marty)

Zacznę od czegoś małego. Przy „Łubinowym Wzgórzu“ powstała wioska Wąwitów – postaci wymyślonych przeze mnie na potrzeby projektu. Dzieci przebywające w tym ekoresorcie dostają książeczkę z zadaniami. W niej opisany jest każdy Wąwita (zilustrowany przez genialną Małgosię Zając z Bigdotillustrations) i instrukcja. Z książeczką trzeba udać się do pobliskiego wąwozu i odszukać domku danej postaci. A potem kolejnego i kolejnego. To rodzaj gry terenowej.

Gra terenowa pojawiła się też w Karkonoskim Placu Zabaw i Leśnym Placu Zabaw. Oba projekty kładą duży nacisk na edukację. Pierwszy zaplanowany jest przy Centrum Muzealno-Edukacyjnym Karkonoskiego Parku Narodowego, drugi (budowa planowana na ten rok) przy Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Warszawie.

Jednak najważniejszym projektem w naszej pracowni jest Archeologiczny Ogród Zabaw w Krakowie. To jednocześnie najtrudniejszy projekt, z którym przyszło się nam zmierzyć. Ostatnio został wyróżniony w konkursie Kraków bez barier, ponieważ jest dostępny dla osób (dzieci i opiekunów) z niepełnosprawnościami.

Linki:
http://www.pracowniak.pl/lubionowe-wzgorze/
https://www.instagram.com/bigdotillustrations/

Karkonoski plac zabaw w Jeleniej Górze

http://www.pracowniak.pl/lesny-plac-zabaw/
http://www.pracowniak.pl/archeologiczny-ogrod-zabaw-w-krakowie/

4) Prowadzisz też bloga – o czym najbardziej lubisz pisać?

Paradoksalnie o „nieplacach“ zabaw, czyli o tym, że place zabaw mogą wyglądać inaczej, że mogą bardziej przypominać ogrody. Albo instalację artystyczną. Piszę o tym jak dobrze projektować (dla architektów), ale też na co zwracać uwagę zamawiając projekt (dla inwestorów) lub w jaki sposób przyczynić się do powstania nowego placu zabaw w mieście (dla rodziców). Pokazuję nie tylko swoje projekty, ale też przykłady dobrze zaprojektowanych przestrzeni dla dzieci w Polsce (w cyklu Da się!) i poza nią (w cyklu Testujemy). 

Blogowi towarzyszy podcast Nieplac zabaw, w którym tematem przewodnim jest wychowywanie dzieci w bliskim kontakcie z naturą. 

architektka krajobrazu

5) Na Twojej stronie widziałam też kilka produktów do sprzedaży – kursy, książki, ebook – co w nich oferujesz?

Przede wszystkim oferuję projekty placów zabaw. Wymagają indywidualnego podejścia, dlatego nie znalazły się w sklepie, ale to główny trzon mojej działalności. Projektuję przede wszystkim publiczne obiekty, ale często zgłaszają się do mnie właściciele ogrodów przydomowych lub działacze społeczni, którzy chcieliby stworzyć ciekawą przestrzeń dla dzieci swoich lub swoich podopiecznych, ale mają bardzo niski budżet i tak naprawdę nie stać ich na zamówienie projektu u architekta. Z myślą o nich powstała książka „Ścieżka bosych stóp. Trzy drogi do naturalnych placów zabaw“ (dla tych, którzy dopiero chcą się rozeznać w temacie) oraz kurs on-line „Stwórz Ogród Zabaw“ (dla tych, którzy poważnie myślą o stworzeniu ogrodu zabaw przy swoim domu, instytucji, przedszkolu). W swojej ofercie mam również przykładowy projekt naturalnego placu zabaw w formie e-booka. Stworzyłam go głównie z myślą o budżecie obywatelskim lub innych wnioskach. Osoby, które chcą pozyskać środki na budowę takiego miejsca muszą zaprezentować swój pomysł. Mogą wykorzystać mój e-book jako bazę lub wręcz mogą pokazać go, jako przykład, żeby przekonać innych – zobaczcie, możemy zrezygnować z plastiku i sztampy i stworzyć coś takiego… Parę dni temu dowiedziałam się, że to działa. Jedno z przedszkoli składało wniosek do budżetu obywatelskiego przez 3 lata. Bezskutecznie. Gdy stworzyli nowy pomysł, bazując na moim e-booku, dostali dofinansowanie.

 

6) Opowiedz o największych zaletach swojej pracy.

Dobra zabawa! Przynajmniej przy wymyślaniu koncepcji. Potem jest trochę gorzej, bo wszystko trzeba narysować, obliczyć i jeszcze zmieścić się w budżecie. Ale potem to wszystko powstaje i bardzo miłe jest poczucie, że stworzyłam coś nowego, że naprawiłam kawałek przestrzeni. A jeszcze gdy słyszę okrzyki zadowolonych dzieci i komentarze rodziców typu: „Fajny ten plac zabaw, ale… trudno będzie stąd dzieci wyciągnąć“ – to wiem, że zrobiłam dobrą robotę.

Mam też dużą satysfakcję z tego, że idea naturalnych placów zabaw coraz bardziej się  rozprzestrzenia. Przyczyniam się do tego pisząc bloga i artykuły do prasy branżowej, przemawiając na konferencjach, prowadząc podcast, pisząc książki. Jestem przekonana, że czeka nas efekt kuli śniegowej i temat będzie coraz bardziej popularny.

 

7) A co z Twoim wolnym czasem – jak ona wygląda?

Spędzam go z dziećmi. Bardzo pilnuję tego, aby czas z nimi był faktycznie z nimi. Ostatnio nawet zainstalowałam blokadę na telefonie – w czasie, gdy jestem z dziećmi, czyli rano i po popołudniu nie mogę dostać się do skrzynki mailowej, Facebooka czy Instagrama ;). Choć trudno uniknąć myślenia i rozmów o pracy, gdzy prowadzi się firmę z mężem.

Staramy się żyć aktywnie – jeździmy na rowerze, włóczmy się po lesie, naprawdę dużo spacerujemy po mieście (mimo naszej fascynacji przyrodą w głębi duszy jesteśmy mieszczuchami).

 

8) Gdybyś przez tydzień mogła robić co tylko chcesz, co by to było?

Gdyby był to tylko tydzień pewnie spędziłabym go na odpoczynku – większość dnia spędziłabym w kawiarni czytając książkę lub pojechałabym pozwiedzać jakieś duże miasto albo pojechałabym na tydzień do lasu (dokładnie to robiłam lub planowałam w ostatnim czasie).

Gdybym miała więcej niż tydzień przypuszczam, że i tak po tygodniu zaczęłabym rozmyślać o projektach lub innych działaniach związanych z pracownią. To nie pracoholizm. Po prostu lubię to co robię :).

 

(Visited 225 times, 1 visits today)