Fine Dining Week Kraków – Restauracja Filipa 18 Food Wine Art

Marzec 6
No comments yet

Jedzenie jest jedną z najlepszych czynności, z którymi ma do czynienia człowiek. Zgadzacie się ze mną? ;D Bogactwo smaków jakie oferują nam obecnie restauracje jest niesamowita. W momencie można się przenieść na drugi koniec globu i próbować tamtejszych smakołyków. Od kilku lat nowe doznania smakowe są możliwe również przez liczne festiwale restauracyjne – już nie raz na blogu pojawiały się relacje z Restaurant Week. Tym razem poszliśmy półkę wyżej i skorzystaliśmy z oferty Fine Dining Week. Jest to kilkudaniowa kolacja degustacyjna. Wybranym przez nas miejscem była Restauracja Filipa 18 Food Wine Art, mieszcząca się w pięknie odrestaurowanej kamienicy. Kilka lat temu pracowałam na tej samej ulicy i pamiętam to miejsce jako ruderę. Dzisiaj to przepiękny hotel i restauracja właśnie. W dalszej części wpisu same pyszności, więc na głodnego nie polecam oglądać ;)

Zelené pleso w Tatrach Wysokich

Luty 11
No comments yet

Nie myślcie sobie, że zniknęłam! :D Jestem tu i dobrze się mam. I dzisiaj chcę Wam pokazać bardzo przyjemne miejsce na sobotni spacer. Spacer z pięknymi widokami i perspektywą tego, że będzie się można całkiem przyjemnie zmęczyć. Do tego jeszcze odpocząć od smogu i nacieszyć oczy i duszę. Rzadko zdarza nam się wyjeżdżać na górskie spacery dalej niż 1,5-2 godziny od Krakowa. Kiedy jednak okazało się, że w sobotę mają być roztopy i nie wiadomo jak by było w miejscach, które znamy, wybór padł na naszych południowych sąsiadów. Można nawet powiedzieć, że była to moja pierwsza w tym roku zagraniczna wycieczka ;) Niedaleko, bo niedaleko, ale jednak!

Kulturalny Kraków #1

Styczeń 9
No comments yet

Nowy rok na blogu postanowiłam otworzyć postem, a nawet cyklem z dziedziny kultury i sztuki. Ani jedno, ani drugie nie jest mi obce – może nie jestem wybitnie obeznana w tym temacie, ale wszelkiego rodzaju przejawy kultury są mi bardzo bliskie. Lubię teatr, lubię sztukę, lubię malarstwo. Nie mam swoich faworytów w tych dziedzinach, bo wiecie – po prostu chłonę to, co widzę i jest mi z tym bardzo dobrze. Do teatru staramy się chodzić chociaż raz w miesiącu. Mamy nawet swój ulubiony teatr w Krakowie i to w nim właśnie widzieliśmy spektakl, o którym dzisiaj chcę Wam opowiedzieć. Mam nadzieję, że moja tendencja teatralna się utrzyma i będę mogła z powodzeniem przez cały rok prowadzić ten cykl.

18 dobrych rzeczy w 2018 roku

Grudzień 12
No comments yet

Co prawda do końca roku zostało jeszcze kilkanaście dni, ale już dziś postanowiłam go choć trochę podsumować. Przeglądnęłam blogowe wpisy, zdjęcia na Instagramie, zdjęcia w telefonie i odkurzyłam trochę własną pamięć. Z tym ostatnim nie było wcale tak łatwo, bo sporo rzeczy mi z tej pamięci umyka ;) I to wcale nie jest tak, że w tym roku działy się tylko dobre rzeczy. Tych gorszych też było wiele, ale po co je wspominać i rozpamiętywać? Zdecydowanie bardziej wolę skupiać się na tych pozytywnych i to samo Wam polecam. Nie zwlekam zatem, zaczynajmy! Dodam jeszcze tylko, że kolejność będzie nieco przypadkowa i będzie wynikała bardziej z tego w jakiej kolejności zapisywałam sobie moje dobre rzeczy niż z jakiegoś określonego schematu.

Książki, które czytam #16

Listopad 25
No comments yet

Siedzę sobie z herbatką w ręce, w tle Kayah i Bregovic (mam ostatnio fioła na punkcie piosenki To nie jest ptak), w piekarniku szarlotka sypana, chlebek wyrasta. Idealne popołudnie, prawda? Do tego wszystkiego brakuje tylko jednej rzeczy – dobrej książki. Jedna już na mnie czeka aż wyjdę z kuchni i wrócę z basenu :) A tymczasem  zostawiam Cię z kolejnym już zestawieniem książkowym. Dzisiaj będą zarówno książki papierowe, jak i te elektroniczne, a nawet audiobook. Będą te, które mnie pochłonęły, ale też takie, które niekoniecznie skradły moje serce. Jeśli znasz którąś z tych pozycji, koniecznie daj mi znać jaka jest Twoja opinia. Bardzo chętnie przygarnę również pomysły na kolejne lektury, bo przecież długie wieczory już na dobre rozgościły się w naszej części świata. 

5 irytujących zachowań klientów

Listopad 13
No comments yet

Nowy tydzień, nowe sytuacje, nowe zamówienia, nowi klienci. Ci z Was, którzy mają bezpośredni kontakt z klientem zgodzą się być może ze mną, że każdy klient to zupełnie inna para kaloszy. Każdy z nich jest inny i choć można ich pogrupować według pewnych kategorii, to i tak zapewne znajdzie się ktoś, kto swoim zachowaniem będzie odstawał od innych, od tych „statystycznych”. Dla mnie każdy nowo poznany klient da się zaklasyfikować do określonej grupy – zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Dzisiejszy wpis będzie poświęcony tym drugim – tym, którzy podejrzewam nie tylko mnie zachodzą za skórę.

Rzym w 3 dni

Październik 16
No comments yet

W Rzymie byłam drugi raz, ale czułam się trochę tak jakbym była pierwszy, bo już niewiele pamiętam. Ostatnim razem byłam na pielgrzymko-wycieczce z rodzicami, a było to już kilkanaście lat temu. Tym razem wyjazd nie był za bardzo planowany. Jechaliśmy tam w bardzo konkretnym celu, jakim był ślub mojej koleżanki z pracy. Uprzedzam pytanie – nie wychodziła za mąż za Włocha ;) Po prostu – chcieli wziąć ślub w Rzymie i tak też się stało. Nie mogłam więc przepuścić takiej okazji i nie połączyć jednego przyjemnego, z drugim, czyli zwiedzaniem. A czy da się zobaczyć Rzym w 3 dni? Da się, wybijając nogami niezliczone ilości kilometrów i oglądając tylko najważniejsze miejsca. Nie byliśmy w żadnych muzeach, a dzieł najwybitniejszych artystów jest tu naprawdę sporo. Zostawiamy sobie to na kolejny raz :) Nasz podróż trwała co prawda według kalendarza 4 dni, ale biorąc pod uwagę loty i ślub, zebrałoby się zwiedzania raczej właśnie na 2-3 dni. Moja lista będzie ułożona chronologicznie, według kolejności w której zwiedzaliśmy.

Szczebel i Luboń Wielki

Wrzesień 24
No comments yet

Nawet nie wiedziałam, że w odległości około godziny mamy jeszcze jakąś górkę do schodzenia. A tu proszę – pomyliłam się. Co więcej – sama sobie na nie zasłużyłam. Gdy M. zapytał mnie jak długiego szlaku ma nam poszukać, usłyszał ode mnie „noo, takiego na 6 godzin”. No i dostałam, prawie 6 godzin marszu, po którym nogi bolały mnie przez tydzień ;) Ale warto było tak czy siak – dla górskich wędrówek zawsze warto wstawać rano. Nawet jeśli te górki nie są przesadnie wysokie. Był to również pierwszy raz, kiedy to jednego dnia weszliśmy na dwa szczyty – Szczebel i Luboń Wielki. Oba znajdują się w masywie Beskidu Wyspowego, a samochód zostawiliśmy w Mszanie Dolnej.